wtorek, 31 grudnia 2013

Kochane moje ja na sekundę chciałam wam życzyć aby ten nowy rok nie był gorszy od poprzedniego!! Zdrowia przede wszystkim!

U mnie rok kończy się kiepsko, wczoraj totalnie zachorowałam, wróciłam z pracy o 17 gorączka na całego, okropny ból wszystkich kości :(. Przeleżałam cały dzień, a dzisiaj? Wstałam i do roboty, bo remanent. Szef nawet nie wzruszony moją chorobą - no cóż życie :P Na koniec był szampan, a na święta dostaliśmy 100 zł na święta - miło.

Druga zła wiadomość tatę koło 16 zabrało pogotowie. Brat tam jest. Chyba będzie leżał po aparatami. Ciśnienie bardzo, bardzo wysokie. Człowiek wie niby, że wszystko będzie ok, ale człowieka żal ściska i gula w gardle rośnie kiedy mój brat (kiedyś o nim napisze) "żegna" się z tatą całuje... mama tak samą gula a mi łzy napłynęły do oczu... Nie pogardziłabym zdrowaśką za Niego...

Trzymajcie się jak jest zdrowie to można wszystko. Na prawdę!!!

sobota, 21 grudnia 2013

Były sukienki!!!

Tak jak w tytule, w tamtą sobotę odwiedziłam kilka salonów, przymierzyłam kilkanaście sukienek. Jednak co na żywo to na żywo, niektóre zdjęcia w ogóle nie oddają wyglądu sukni. Było fajnie! Obsługa bardzo miła, pomocna, można poczuć się jak gwiazda - dosłownie ;) Prawdopodobnie 27 pojadę znowu poprzymierzać ;)

Kilka sukni, które przymierzyłam ;) Który wasz typ???

nr 1
 
 
nr 2
 

 
 
nr 3
 

 
nr 4
 
 
nr 5
 

 
 


piątek, 13 grudnia 2013

Łucja

Oprócz tego, że dzisiaj mamy piątek 13, to dzisiaj jest Łucji, podobno od dzisiaj do wigilii można "przepowiedzieć" pogodę, na cały kolejny rok.

"Stare przysłowie ludowe zdradza wskazówki, jak przewidzieć pogodę na cały nadchodzący rok. Wystarczy obserwować zmiany pogody każdego kolejnego dnia, poczynając od dnia św. Łucji - 13 XII, a kończąc w Wigilię - 24 XII. Dzięki takiej rozpisce bez problemu ustalisz pogodę na przyszły rok!

Wigilii, pokazuje przyszłoroczny grudzień. Pogoda między godz. 6 a 12 pokazuje, co będzie się działo między 1. a 15. dniem miesiąca. Z kolei aura po godz. 12 to pogoda na drugą połowę miesiąca."

Można stworzyć tabele codziennie wystarczy postawić krzyżyk przy słońcu - jeśli było słonecznie, przy chmurze - jeśli było pochmurno i w rubryce "opady", jeśli padał deszcz lub śnieg. W rubryce "temperatura" wystarczy postawić plus - jeśli było ciepło, a minus - jeśli był mróz. Korzystając z przepowiedni świętej Łucji, góralom udało się w 2009 roku przewidzieć październikowe śnieżyce. Przepowiednia jest więc niezawodna." ;) 

Można wierzyć lub nie, ale nawet tak dla zaspokojenia własnej ciekawości można zobaczyć "sprawdzi się czy się nie sprawdzi"My w tamtym roku z tata moim notowaliśmy co i jak, jednak czasem się zapomniało, ale się nie chciało wpisać, z tego co kojarzę maj się sprawdził, to dokładnie pamiętam bo siostra miała wesele, więc ten miesiąc najbardziej nas interesował.

Wierzycie w pechowe piątki? Ja zupełnie nie. Ale nie mów hop, dzień się dopiero zaczął. Jestem dzisiaj sama na firmie. Więc pewnie do 17, albo 18, muszę pozamykać itp. Szef wyjechał na Śląsk na pogrzeb wujka... najlepsze w tym wszystkim jest to, ze ja miałam zaplanowaną wizytę w salonach, właśnie na piątek. Miałam mu o tym we wtorek powiedzieć, no ale.. W końcu powiedziałam o moich planach, szef zachował się w porządku i powiedziała, że któryś z tych dni da mi wolne, albo sobotę, albo piątek wszystko będzie uzależnione od dnia w którym będzie pogrzeb. Dzisiaj pojechali więc ja jutro mam wolne (oby nic się nie zmieniło).
Szczerze? Stresuje się, to będzie moja pierwsza wizyta i kompletnie nie wiem jak mam się zachować ;)

Bardzo Kocham tego mojego ukochanego faceta. Dba o mnie i troszczy się jak nikt. Kiedy mam problem z wszystkim mogę się do Niego zwrócić, on czasem mną potrząśnie sprowadzi mnie na ziemie, lub dzięki Niemu wzbije się jeszcze wyżej do nieba. Wczoraj z rana kilka moich smsów w sumie nieskładnych, na szybko pisanych, ale opowiedziałam w nich co mnie trapi. Że trzeba coś z tym więcej zrobić. Poczytałam jeszcze w internecie. Wieczorem co? "Ubieraj się jedziemy na zakupy, po kupimy co potrzeba, masz rację, pomożemy sobie nawzajem"

Potem żałowałam, że to wszystko powiedziałam, bo tak się o mnie troszczy, ze aż przesadza ;), ale z drugiej strony to miłe... Kocham Go !

(Chodzi o hormony, dieta, jajniki itp)




środa, 4 grudnia 2013

Chwalę się

Tak tak tak!!! Trwam w swoim postanowieniu. Wiecie jaka jestem z siebie dumna? Przecież zawsze musiało być coś słodkiego, każdego dnia, bo jeżeli człowiek głodny w pracy, czy po pracy to najlepiej złapać kawałek batonika, czekolady czy ciastka. Nie wiem jak to się dzieje, że ja tych słodyczy nie jem. Przecież tyle razy próbowałam. Ale bardzo się cieszę. Zobaczymy co będzie w sobotę, bo spotykam się z dziewczynami moimi, powiedzmy że świętujemy moje spóźnione urodziny ;) Będzie sałatka jakaś, coś słodkiego i teraz pytanie czy wytrwam ;). Za to w niedziele jest dzień na możliwość jedzenia słodyczy, nie chciałabym się najadać, bo obawiam się, że mogę zaprzepaścić ten tydzień bez słodyczy, ale zobaczymy.

Wczoraj było kino, Igrzyska Śmierci... Film bardzo mi się podobał. Chyba nawet ta druga część bardziej mi się podobała niż pierwsza. Film trzymam w napięciu. a 2,5 h minęły w mgnieniu oka. Zapowiada się, że będzie kolejna trzecia część Do domu wróciliśmy po północy... nasze dni lecą okropnie szybko!

Co do mojej sukni ślubnej, idzie to bardzo ciężko. Oglądam i... nie ma sukienki która by mnie aż tak bardzo zachwyciła, że chce ją mieć. Nie byłam jeszcze w żadnym salonie. Nie mam najnormalniej czasu, PRZERAŻA mnie to... i wkurza jednocześnie, żeby człowiek nie mógł spokojnie iść poszukać kreacji na ten wyjątkowy dzień. Nie chce wiele, myślę tylko o sobocie wolnej. Nie wiem jak to będzie. Na razie oboje dajemy sobie czas do nowego roku, potem się zacznie. W lipcu ślub... zdarzę???

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Detox

Postanowienie adwentowe, nie jeść słodyczy, to jest myśl!!! Takie postanowienia robiło się za dzieciaka (ja nigdy), ale co mi tam... potrenuje swoją silną wolę (której brak). W niedziele będą małe dyspensy... na kawałek placka. Ja już czuje, że nie wytrwam... bo jak daje sobie jakieś postanowienie, to jak na złość ciągle o tym myślę, bo zastanawiam się, że wytrzymam :P  Zobaczymy - próba nie strzelba, a jaka będę z siebie dumna jak wytrwam :)

środa, 13 listopada 2013

Dom

Mamy małe zawirowania w kwestii naszego miejsca na ziemi. Wyszedł problem jeżeli chodzi i działkę, na której możemy się budować... ale jest jeszcze dom po dziadkach, który można remontować. Ostatnio mówiliśmy, że tylko budowa, ale po sytuacji jaka wynikła, zaczęłam się zastanawiać, myśleć co zrobić. Bo jak my nie weźmiemy domu to co się z nim stanie? Najbardziej szkoda mi mamy, bo wyszła mała awantura z moim wujkiem, a jej bratem. Zaczął wyciągać rodziców z grobu, mówić głupoty, że nic nie dostał od taty... ale zaraz czy to jakiś obowiązek? Tylko kto jak nie mama, podcierał rodzicom tyłek tyle lat... Wujka nie było, przychodził, ale bardzo rzadko... tego się nie pamięta... niestety. O dom nie miał pretensji, ale coś z działką nie po jego myśli. Ale geodeta był podzielili się działkami. Trochę nas wyrolowali z ciotką, no ale niech im będzie. Nie mamy zamiaru się kłócić o działki, chociaż w atrakcyjnym miejscu, ale co zrobić. My mamy pierwszą działkę, i ostatnią, a oni dwie w środku, kto na tym wyszedł? Mniejsza o to. Mama ma spokój z tym, było mi jej strasznie szkoda. Ważne, ze się to jako tako wyjaśniło. Napisze coś więcej wkrótce... bo to co pisze to totalne bez ładu i składu.

środa, 16 października 2013

Ćwiczenia

Jak się do nich zmotywować? Miałam okres aktywny, teraz kompletnie nie aktywny. Potrzebuje motywacji! Jak mam się zmusisz do ćwiczeń? Do niedawna ćwiczyłam aerobik, zumba i w domu z Ewą Chodakowską, obecnie? - nic. Nie trwa to tydzień, czy dwa, ale o wiele dłużej, za długo! Pasuje na własny ślub jakoś wyglądać, ale nawet to nie potrafi mnie zmotywować - niestety! Czas zaczyna chyba działać na moją niekorzyść, a jakby kilka cm z brzucha zrzuciła i wyrzeźbiła ramiona byłoby idealnie. Pomocy!!!

piątek, 11 października 2013

Natłok myśli

Chwilę mnie tutaj nie było, a wiele tematów chciałabym poruszyć. Chciałabym napisać o dzieciach, o antykoncepcji, już dawno chciałam poznać wasze zdanie. Ostatnio te tematy są "popularne". Dzięki wpisom innych dziewczyn ja już znam stanowisko niektórych z was np. na temat antykoncepcji i szczerze? micha mi się cieszy, ale dlaczego? o tym wkrótce.

Nie mam czasu!!!!! Dni przelatują mi strasznie przez palce. Przecież dopiero był poniedziałek, a teraz już piątek? Cholera kiedy to zleciało. Czuje się tak jakby ktoś kradł mi dni tygodnia. Serio!! U kilku z was czytałam podobne notki. Zaczyna mnie to przerażać, bo na okrągło to samo. Praca, obiad, sprzątanie, spotkania z najbliższymi, spanie, film, lub tv, czasem gramy w uno, innym razem w skoczka, statki lub po prostu śpimy. Fajnie jest nam razem :) Taka codzienność też jest fajna, bardzo fajna :)

Ostatnie dni mijają nam na planowaniu moich urodzin, a to już jutro!!! Nie wiem jak ogarnę to wszystko, mam zamiar zrobić 3 placki bananowca, oczy carycy i ambasadora z jabłkami, a tak nie mam weny na pieczenie!! Moja mam zresztą też (o zgrozo), a myślałam, ze ją wkopie. Ale może się ulituje i mi coś upiecze. Bo sama chyba nie dam rady wszystkiego wysprzątać dzisiaj, popiec co nieco, żeby jutro sałatki na szybko, odświeżyć się i przywitać gości w miarę dobrym nastroju. Wszystko będzie na szybko, bo pracuje do 14, ale Luby ma podobno mi pomóc. Przede wszystkim w zakupach. On myśli o alkoholu. Ja kupie tylko produkty dzisiaj na placki, na sałatki (bo będą dwie). Reszta jak chlebki, czy jakieś ciastka i słone przekąski, napoje, zostawiam jemu :). Jak sobie pomyślę i mnie dziś czeka roboty w domu, to jak nigdy nie chce mi się iść do domu z pracy :D

Panią od ciast mamy zaklepaną, kombinowaliśmy może, żeby jakaś tańsza, podzwoniłam trochę to tu to tam. Ale w końcu zostało na tej Pani o której od początku mówiliśmy my i nasze rodziny. Podobno placki piecze bardzo smaczne :) Chociaż jak to na weselu, za wiele placków to się nie je (przynajmniej ja nie wiem), ale dobrze, że kolejna ważna i grubsza sprawa jest załatwiona :)

Aaa i dostałam premie uznaniową od szefa, a to mnie dziad zaskoczył - pozytywnie. Chciałam sobie zapisać to na następny miesiąc, ale mi odpowiedział "nic nie pisz, dobrze było więc wiesz". Nie mogłam uwierzyć :P Ale to miłe - nawet bardzo, kasa się zawsze przyda wiadomo ;)

czwartek, 26 września 2013

Jesień

Wolnego nie będzie. Miał być jutro wyjazd, którego nie będzie. Szef mnie unika. Raczej daje do zrozumienia, że nie ma szans na urlop, ale nie może zachowywać się poważnie? powiedzieć wprost... chociaż może lepiej nie, tak mam nadzieje, że może akurat za tydzień się uda.
Nie mam dziś nastroju w pracy, chce już do domu... brak wolnego chyba trochę popsuł mi humor. Do tego pogoda nie rozpieszcza, jest zimno, a dzisiaj co rusz pada deszcz. Złości mnie dziś to wszystko. Najgorsze jest to, że pod słyszałam, jak szef rozmawiał z kimś i opowiadał, że w piątek wyjeżdża do Niemiec, ale w który piątek???? oby jutro, byle nie za tydzień, bo znowu nici z wyjazdu :(. Nie wiem jak to powiem Lubemu, ja się już załamałam, ale wiem że Jemu też jest przykro... Musimy dzisiaj chyba gdzieś wyjść, poprawić trzeba sobie nastrój :)

Wczoraj miałam taką werwę do wszystkiego... że wysprzątałam caluteńką szafę, kończyłam jak Narzeczony przyszedł... stwierdził, że bałagan jest. Pomyślałam, że chyba nie wie co to bałagan... niech żałuje, ze nie było go wcześniej kiedy wszystkie ciuchy leżały na podłodze.

Za to przed północną mieliśmy totalnego świra, na przepychanki, wyglądało to PRAWIE jak walka KSW, nogi miałam powyginane we wszystkie strony. A Luby w trakcie stwierdził "nie wiedziałam, że Ty jesteś taka silna"

W weekend (sobota), byliśmy na pokazie fontanny multimedialnej w Rz. Bardzo fajna sprawa:


 Zdjęcia nie są mojego autorstwa, ale te które mam w telefonie są całkiem podobne.

Cóż kończy się kolejny miesiąc, tez macie wrażenie, że wszystko dzieje się jakoś strasznie szybko? Dopiero był początek miesiąca, a już mamy koniec. Pytam się kiedy to zleciało?

wtorek, 24 września 2013

Wódka

Prawdopodobnie lada chwila nabędziemy wódkę na wesele... dlaczego teraz? Po pierwsze to się nie psuje, po drugie wódka ma iść w górę. No i teraz dylemat jaka wódka a co najważniejsze czy za te kilka miesięcy na topie nie będzie inna wódka niż zakupimy. Planujemy zakupiać około 230 - 250 butelek 0,5 L. Zastanawiamy się nad:
Wyborowa (podoba się nam nowa butelka) - 18,50 zł 0,5l
Pałacowa (butelka Ok, Luby się nad tą zastanawia) - coś 19,50 zł 0,5l

W domu siostra narzeczonego stwierdziła, po co przepłacać, lepiej wziąć najtańsza, wódka to wódka.
Wiadomo, że najgorszego syfu nie weźmiemy, jej pewnie chodziło o to, żeby wziąć tańszą w tym wypadku z tańszych to
Żubrówka biała 16,50 zł
Mieliśmy w tym roku 5 wesel i prawie na każdym była właśnie Żubrówka, na jednym był Pan Tadeusz, ale już nie wiem jaka cena.
Ceny które podaje to ceny hurtowe. Teraz pytanie do Was? Jaką mieliście wódkę na weselu? Jak to się cenowo klarowało?

My się jeszcze zastanawiamy, ale niedługo pewnie kupimy,skoro akcyza ma iść w górę o 2 zł.

Nasze przygotowania na razie wyglądają bardzo spokojnie, żeby nie powiedzieć wcale... ;) wydaje się, że jeszcze tyle czasu... chociaż dziwi mnie jak ucieka dzień za dniem. Z jednej strony się cieszę, ale z drugiej mnie to przeraża, bo coraz bliżej tego dnia i coraz więcej będzie biegania i załatwiania, ale narazie cieszymy się JESZCZE spokojem przed ślubnym... ;)

29 września minie rok od zaręczyn.... ;)



środa, 18 września 2013

Brat mieszka pod Warszawą. Zapraszał nas kilkanaście razy, aż mi głupio, że ciągle powtarzam "nie wiem", albo coś w tym rodzaju. Chociaż bardzo, bardzo chciałabym pojechać. Bo uwielbiamy podróże te małe i duże. Jadąc do Warszawy pasowałoby w piątek wyjechać, inaczej się nie opłaca, za daleka trasa. Ale.. praca. Wszystko fajnie jak mamy pracę, bo fajnie, jest mieć kontakt z ludźmi, pieniądze itp itd, ale kiedy człowiek nie może wziąć urlopu wcale nie jest już tak super. Nie jest fajnie ludziom, którzy tak jak my wyjeżdżali sobie gdzieś, a to na tydzień w góry, a to na dwa dni do siostry, a to znowu góry, a to na sylwestra na narty, nawet w styczniu 2 lata temu udało się być w Portugalii na tydzień. Teraz, kiedy brat po raz kolejny jak był w domu zapytał kiedy przyjedziemy, moja siostra odpowiedziała "jak zmieni pracę" i otóż to!!! Niby mam urlop, ale tak naprawdę to go nie mam. Jak nie ma mnie w pracy to szef musi mnie zastąpić... i tak w swojej karierze miałam wolne tylko jak musiałam mieć, czyli w soboty, na wesela. Pracuje od poniedziałku do soboty, nie mam normowanego czasu pracy. Bo pracuje NIBY od 6:30 do 15, ale zazwyczaj wychodzę o 16, 17, 18, a nawet po 19, a zdarzało się i o 20. W soboty niby mam być do 14, ale z tym różnie bywa. Bywają dni, że jestem tak zmęczona, że nie mam siły na nic. Złoszczę się, bo nie ma czasu na nic, co mogę załatwić w niedziele to mogę, ale nie wszystko!! Najbardziej to złoszczę się o ten urlop.. ok sobota jeszcze mi da, czasami z krzywą miną. Ale urlop tygodniowy???? nie ma takiej opcji, a przecież mi się należy. Pracuje już tam ponad rok, a urlopu dłuższego niż dzień nie było... złości mnie każda sobota pracująca, gdyby choć jedna była wolna, to człowiek na spokojnie pojechał by za zakupy, czy ogarną dom...Teraz mój Luby mnie ściga, żebym wzięła chociaż piątek i sobotę wolną... ale jak???? nie wyobrażam sobie szefa siedzącego na firmie dwa dni! Ale tak bardzo chciałabym gdzieś pojechać i oderwać się trochę od codzienności, pobyć razem...
Dlatego wnoszę o to aby ktoś kto ma urlop, w październiku, nie narzekał tylko niech się cieszy, ze go w ogóle ma :) Ja dałabym się pokroić, żeby mieć tydzień laby.... :)

Ponarzekałam! Ale ogólnie chyba do pewnych spraw się trochę przyzwyczaiłam, mój Luby chyba nie... i wiem, że jak on tak by się ociągał z wolnym to byłoby mi strasznie przykro i byłabym zła. Więc muszę się jakoś postarać o ten urlop... choć 2 dni pod koniec września, albo chociaż początkiem października...

poniedziałek, 2 września 2013

Dziecko

W sobotę byliśmy na kolejnym weselu - 5. Z tego co nam wiadomo to już ostatnie w tym roku, chyba że coś komuś wykroi się naglę ;) Wesele ogólnie udane, my zawsze się dobrze bawimy, jedenie smaczne, placki prze pyszne!! Wiemy już kto nam będzie piekł ciacha ;)

Po północy, po podziękowaniach dla rodziców poszliśmy na górę, znajomi jeszcze nie doszli na sale.. siedzieliśmy chwilkę sami...

On: Wiesz? Już dawno chciałem Ci to powiedzieć, chciałbym żebyśmy zaraz po ślubie starali się o dziecko. 
Ja: Tak od razu?
On: Tak od razu, w noc poślubną Ci nie przepuszczę ;)
Ja: Ale co tak Cię wzieło?
On: Nie wzięło mnie tak nagle. Długo o tym myślę. Po co czekać? Zresztą ja chce być na ślubie swojego dziecka...
Ja: (przytuliłam go mocniej) Ale ja nie wiem, wiesz jak bardzo bym chciała. Nie wiem czy tak od razu... bo nic nie mamy, własnego kąta, a wiesz że plany są.
On: Kochanie, ale nie ma na co czekać, zawsze można odkładać, bo dom, bo samochód, bo wakacje, bo nie teraz... damy radę 
Ja: Aha czyli nie mam nic do powiedzenia?
On: Nie :D Kto wie może w noc poślubna by się udało....?? 
Ja: Bardzo Cię Kocham 
 

Ps. Narzeczonego tata zmarł jakieś 8 lat temu.


czwartek, 29 sierpnia 2013

Bałkanica

Jak się podoba piosenka? Kto wie kiedy i gdzie był kręcony teledysk? Poznajecie miasto? :)



Ps. Włosy się lekką zmywają ;)

sobota, 24 sierpnia 2013

Kolor

Poszalałam trochę... z kolorem włosów. Dawno, dawno temu miałam pasemka blond, lub coś ale balejaż. Zdecydowałam się na coś takiego, bo mam dużo siwych włosów (coraz więcej). Jak byłam blondynką to aż tak bardzo tych siwych włosów widać nie było, nawet jak pojawiał sie lekki odrost. Kilka miesięcy temu stwierdziłam, że nie chce już pasemek, bo nie modne, bo coraz brzydsze miałam te włosy. No to dawaj na jeden. Ile było stresu kiedy kupiłam farbę jasny blond. Ale okazało się, że wyszło fajnie. Ile ja się musiałam namalować, bo farba szybko spływała. Teraz stwierdziłam, ze jakieś bure te włosy mam. Chciałam coś ciemniejszego i nie wiem co mnie podkusiło, ale kupiłam farbę z garniera jasny brąz... wyszła baardzo, bardzo brązowa, coś ala gorzka czekolada. Siostra w szoku... mówi, że dziwnie. Mina narzeczonego bezcenna. Śmiał się, zresztą ja też, ale z Niego.... ;) Dziwnie mi w takich ciemnych włosach, nie jest źle, bo kiedyś miałam podobny odcień... Zła tez jestem na siebie, bo tyle było farbowania i odrastania włosów żeby były jaśniejsze, a teraz nie wiem co z tym zrobić. Co radzicie? Wiem, że farba się jeszcze wypłucze... miałam ochotę dziś malować włosy. Ale jaka farbę kupić, żeby delikatnie rozjaśnić włosy? (Rozjaśniacze odpadają). Obawiam się, że jak kupie jakiś jasny lub średni blond, to nie złapie nic. Planuje odczekać z dwa tygodnie i znowu próbować jakimś jasnym... chyba, że się przyzwyczaję....Co radzicie? Byłyście w takiej sytuacji? :)

Pozdrawiam, miłego i ciepłego weekendu! Bo u nas ranki okropnie zimne!

środa, 21 sierpnia 2013

Pierwsza notka w nowym miejscu...

Jestem! W końcu się zmobilizowałam i stworzyłam tego bloga. Stawiam pierwsze kroki na blogspot.pl i strasznie mi się podoba! Muszę jeszcze ogarnąć to i o wo. Zaprosić znajomych do mojego nowego miejsca. Już dawno nosiłam się z zamiarem przeniesienia się, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie... szkoda mi jednak tych uciekających dni, kiedy coś się dzieje, albo nic się nie dzieje... ale warto napisać choćby o przygotowaniach przed ślubnych... po latach będzie fajna pamiątka...
Dlaczego taka nazwa bloga? Długo, długo, długo myślałam nad nazwą, chciałam stara, ale albo jest zajęta (co dziwne) przez kogoś innego, albo ja założyłam bloga jakimś cudem o starej nazwie i nie mogę się tam dostać (chociaż sobie nie przypominam). Dlaczego taka nazwa? Bo to banalne, jak 2+2. Nie chciałam żadnych wzniosłych miłosnych nazw, chciałam prostą nazwę... bo to będzie mój co dziennik. Chciałam, żeby trochę nawiązywała do tematyki jaka teraz będzie nam zaprzątała głowę czyli ślub. Ale kiedyś przygotowania i ślub się skończą i co wtedy??? Mam nadzieje, że nie zostanie już tylko szara rzeczywistość. Przyjdą dzieci DAJ BOŻE, będą inne ważne sprawy, więc stąd taka prosta nawet banalna nazwa życie-przed-i-po. Mam wielką nadzieje, że przeniesiecie się razem ze mną. Ukłony do tych marud którym blog.pl szczególnie nie odpowiadał ;), a dokładnie komentowanie moich wpisów, a raczej nie komentowanie. Teraz lepiej? :) Mam nadzieje, że lepiej, choć jeszcze sama muszę się ogarnąć. Jestem w pracy, totalna nuda dzisiaj, nic się nie dzieje. Wolałabym siedzieć w domu niż tutaj. Pochwalić się muszę zakupiliśmy meble, do mojego, czy już naszego pokoiku.W końcu, bo stare były totalną porażką, brzydkie, niefunkcjonalne, za dużo szafek zewnętrznych, za mało miejsca w zamykanych szafkach, przeżywałam katusze bo już nie miałam się gdzie z tym wszystkim zmieścić, a teraz mam nadzieje i czuje, że będzie fajnie.

Notka wyszła totalnie bez ładu i składu, ale chyba zapomniałam już jak się pisze :)