Ps. Włosy się lekką zmywają ;)
Codzienne życie kobiety szczęśliwej, żony fajnego męża, mamy wcześniaka...
czwartek, 29 sierpnia 2013
Bałkanica
Jak się podoba piosenka? Kto wie kiedy i gdzie był kręcony teledysk? Poznajecie miasto? :)
sobota, 24 sierpnia 2013
Kolor
Poszalałam trochę... z kolorem włosów. Dawno, dawno temu miałam pasemka blond, lub coś ale balejaż. Zdecydowałam się na coś takiego, bo mam dużo siwych włosów (coraz więcej). Jak byłam blondynką to aż tak bardzo tych siwych włosów widać nie było, nawet jak pojawiał sie lekki odrost. Kilka miesięcy temu stwierdziłam, że nie chce już pasemek, bo nie modne, bo coraz brzydsze miałam te włosy. No to dawaj na jeden. Ile było stresu kiedy kupiłam farbę jasny blond. Ale okazało się, że wyszło fajnie. Ile ja się musiałam namalować, bo farba szybko spływała. Teraz stwierdziłam, ze jakieś bure te włosy mam. Chciałam coś ciemniejszego i nie wiem co mnie podkusiło, ale kupiłam farbę z garniera jasny brąz... wyszła baardzo, bardzo brązowa, coś ala gorzka czekolada. Siostra w szoku... mówi, że dziwnie. Mina narzeczonego bezcenna. Śmiał się, zresztą ja też, ale z Niego.... ;) Dziwnie mi w takich ciemnych włosach, nie jest źle, bo kiedyś miałam podobny odcień... Zła tez jestem na siebie, bo tyle było farbowania i odrastania włosów żeby były jaśniejsze, a teraz nie wiem co z tym zrobić. Co radzicie? Wiem, że farba się jeszcze wypłucze... miałam ochotę dziś malować włosy. Ale jaka farbę kupić, żeby delikatnie rozjaśnić włosy? (Rozjaśniacze odpadają). Obawiam się, że jak kupie jakiś jasny lub średni blond, to nie złapie nic. Planuje odczekać z dwa tygodnie i znowu próbować jakimś jasnym... chyba, że się przyzwyczaję....Co radzicie? Byłyście w takiej sytuacji? :)
Pozdrawiam, miłego i ciepłego weekendu! Bo u nas ranki okropnie zimne!
Pozdrawiam, miłego i ciepłego weekendu! Bo u nas ranki okropnie zimne!
środa, 21 sierpnia 2013
Pierwsza notka w nowym miejscu...
Jestem! W końcu się zmobilizowałam i stworzyłam tego bloga. Stawiam pierwsze kroki na blogspot.pl i strasznie mi się podoba! Muszę jeszcze ogarnąć to i o wo. Zaprosić znajomych do mojego nowego miejsca. Już dawno nosiłam się z zamiarem przeniesienia się, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie... szkoda mi jednak tych uciekających dni, kiedy coś się dzieje, albo nic się nie dzieje... ale warto napisać choćby o przygotowaniach przed ślubnych... po latach będzie fajna pamiątka...
Dlaczego taka nazwa bloga? Długo, długo, długo myślałam nad nazwą, chciałam stara, ale albo jest zajęta (co dziwne) przez kogoś innego, albo ja założyłam bloga jakimś cudem o starej nazwie i nie mogę się tam dostać (chociaż sobie nie przypominam). Dlaczego taka nazwa? Bo to banalne, jak 2+2. Nie chciałam żadnych wzniosłych miłosnych nazw, chciałam prostą nazwę... bo to będzie mój co dziennik. Chciałam, żeby trochę nawiązywała do tematyki jaka teraz będzie nam zaprzątała głowę czyli ślub. Ale kiedyś przygotowania i ślub się skończą i co wtedy??? Mam nadzieje, że nie zostanie już tylko szara rzeczywistość. Przyjdą dzieci DAJ BOŻE, będą inne ważne sprawy, więc stąd taka prosta nawet banalna nazwa życie-przed-i-po. Mam wielką nadzieje, że przeniesiecie się razem ze mną. Ukłony do tych marud którym blog.pl szczególnie nie odpowiadał ;), a dokładnie komentowanie moich wpisów, a raczej nie komentowanie. Teraz lepiej? :) Mam nadzieje, że lepiej, choć jeszcze sama muszę się ogarnąć. Jestem w pracy, totalna nuda dzisiaj, nic się nie dzieje. Wolałabym siedzieć w domu niż tutaj. Pochwalić się muszę zakupiliśmy meble, do mojego, czy już naszego pokoiku.W końcu, bo stare były totalną porażką, brzydkie, niefunkcjonalne, za dużo szafek zewnętrznych, za mało miejsca w zamykanych szafkach, przeżywałam katusze bo już nie miałam się gdzie z tym wszystkim zmieścić, a teraz mam nadzieje i czuje, że będzie fajnie.
Notka wyszła totalnie bez ładu i składu, ale chyba zapomniałam już jak się pisze :)
Dlaczego taka nazwa bloga? Długo, długo, długo myślałam nad nazwą, chciałam stara, ale albo jest zajęta (co dziwne) przez kogoś innego, albo ja założyłam bloga jakimś cudem o starej nazwie i nie mogę się tam dostać (chociaż sobie nie przypominam). Dlaczego taka nazwa? Bo to banalne, jak 2+2. Nie chciałam żadnych wzniosłych miłosnych nazw, chciałam prostą nazwę... bo to będzie mój co dziennik. Chciałam, żeby trochę nawiązywała do tematyki jaka teraz będzie nam zaprzątała głowę czyli ślub. Ale kiedyś przygotowania i ślub się skończą i co wtedy??? Mam nadzieje, że nie zostanie już tylko szara rzeczywistość. Przyjdą dzieci DAJ BOŻE, będą inne ważne sprawy, więc stąd taka prosta nawet banalna nazwa życie-przed-i-po. Mam wielką nadzieje, że przeniesiecie się razem ze mną. Ukłony do tych marud którym blog.pl szczególnie nie odpowiadał ;), a dokładnie komentowanie moich wpisów, a raczej nie komentowanie. Teraz lepiej? :) Mam nadzieje, że lepiej, choć jeszcze sama muszę się ogarnąć. Jestem w pracy, totalna nuda dzisiaj, nic się nie dzieje. Wolałabym siedzieć w domu niż tutaj. Pochwalić się muszę zakupiliśmy meble, do mojego, czy już naszego pokoiku.W końcu, bo stare były totalną porażką, brzydkie, niefunkcjonalne, za dużo szafek zewnętrznych, za mało miejsca w zamykanych szafkach, przeżywałam katusze bo już nie miałam się gdzie z tym wszystkim zmieścić, a teraz mam nadzieje i czuje, że będzie fajnie.
Notka wyszła totalnie bez ładu i składu, ale chyba zapomniałam już jak się pisze :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)