Codzienne życie kobiety szczęśliwej, żony fajnego męża, mamy wcześniaka...
środa, 13 listopada 2013
Dom
Mamy małe zawirowania w kwestii naszego miejsca na ziemi. Wyszedł problem jeżeli chodzi i działkę, na której możemy się budować... ale jest jeszcze dom po dziadkach, który można remontować. Ostatnio mówiliśmy, że tylko budowa, ale po sytuacji jaka wynikła, zaczęłam się zastanawiać, myśleć co zrobić. Bo jak my nie weźmiemy domu to co się z nim stanie? Najbardziej szkoda mi mamy, bo wyszła mała awantura z moim wujkiem, a jej bratem. Zaczął wyciągać rodziców z grobu, mówić głupoty, że nic nie dostał od taty... ale zaraz czy to jakiś obowiązek? Tylko kto jak nie mama, podcierał rodzicom tyłek tyle lat... Wujka nie było, przychodził, ale bardzo rzadko... tego się nie pamięta... niestety. O dom nie miał pretensji, ale coś z działką nie po jego myśli. Ale geodeta był podzielili się działkami. Trochę nas wyrolowali z ciotką, no ale niech im będzie. Nie mamy zamiaru się kłócić o działki, chociaż w atrakcyjnym miejscu, ale co zrobić. My mamy pierwszą działkę, i ostatnią, a oni dwie w środku, kto na tym wyszedł? Mniejsza o to. Mama ma spokój z tym, było mi jej strasznie szkoda. Ważne, ze się to jako tako wyjaśniło. Napisze coś więcej wkrótce... bo to co pisze to totalne bez ładu i składu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)