poniedziałek, 13 października 2014

3 miesiące później...

Nasz plener...



Kocham mojego męża... na moje 25 urodziny, zrobił mi najfajniejsza niespodziankę, otrzymaliśmy zdjęcia z pleneru... ukartowali to z fotografem. Uwierzcie, że jak człowiek czekał trzy miesiące to miał taką frajdę i radochę, że nic nie było w stanie przebić tego prezentu urodzinowego! :) To był bardzo miły dzień :)

Swoją drogą trochę was tu jednak zagląda, jak widzę w statystykach :)

wtorek, 7 października 2014

Fajnie mieć męża, który żadnej pracy się nie boi... ostatnio nawet pomalował mi włosy ;) a w niedziele dostałam śniadanie do łózka... heeeloł??????? kto mi go podmienił ;)

Pracujemy dużo, a raczej harujemy.. remontujemy nasz dom, oboje myśleliśmy, że pójdzie łatwiej i przyjemniej, masa prochu, pyłu, gruzu, demolujemy... będziemy lać strop, już bliżej jak dalej... ale jeszcze dużo roboty. Gdybyśmy o górze nie myśleli pewnie strop niebyły lany, ale że... to z myślą o dzieciach to dawaj betonowy strop, dużo z tym roboty... ogólnie nie spodziewałam się, że ja niby ta słabsza płeć mam tyle siły i potrafię pracować jak nie jeden facet. A ile pochwal od rodziny męża dostaje, nie wiem czego się spodziewali, że sam będzie na nas pracował... kto pomagał mężowi kiedy nikt nie przyjeżdżał? no oczywiście żona, kto dźwigał gruz, łopatowa glinę i ziemię? kto obcinał drzewa i targał to za dom?... a no żona. Zapowiedziałam, że jak mam tam chodzić tylko, żeby być to nie ma to najmniejszego sensu, więc mąż i teraz już chłopaki (bo pomagają) muszą mi zapewnić robotę, bo stać i patrzeć nie będę....Kolega nasz powtarza i ma 100% racji - rodzina to jest jednak siła... :)