Codzienne życie kobiety szczęśliwej, żony fajnego męża, mamy wcześniaka...
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Detox
Postanowienie adwentowe, nie jeść słodyczy, to jest myśl!!! Takie postanowienia robiło się za dzieciaka (ja nigdy), ale co mi tam... potrenuje swoją silną wolę (której brak). W niedziele będą małe dyspensy... na kawałek placka. Ja już czuje, że nie wytrwam... bo jak daje sobie jakieś postanowienie, to jak na złość ciągle o tym myślę, bo zastanawiam się, że wytrzymam :P Zobaczymy - próba nie strzelba, a jaka będę z siebie dumna jak wytrwam :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
hehe ja sobie nie daje postanowień bo i tak nie dotrzymam :P
OdpowiedzUsuńDlatego najlepiej bez postanowień. Po prostu robić swoje :) Nie mniej jednak powodzenia i wytrwałości życzę :)
OdpowiedzUsuńhttp://patisoner.blogspot.com/
Na lepszy przepływ informacji: http://blogoweoszustki.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńHaaa, mój mąż słodyczomaniak sobie to samo postanowił :-)
OdpowiedzUsuńTakie postanowienie to lekarz sam zrobił za mnie..heh
OdpowiedzUsuń