Tak tak tak!!! Trwam w swoim postanowieniu. Wiecie jaka jestem z siebie dumna? Przecież zawsze musiało być coś słodkiego, każdego dnia, bo jeżeli człowiek głodny w pracy, czy po pracy to najlepiej złapać kawałek batonika, czekolady czy ciastka. Nie wiem jak to się dzieje, że ja tych słodyczy nie jem. Przecież tyle razy próbowałam. Ale bardzo się cieszę. Zobaczymy co będzie w sobotę, bo spotykam się z dziewczynami moimi, powiedzmy że świętujemy moje spóźnione urodziny ;) Będzie sałatka jakaś, coś słodkiego i teraz pytanie czy wytrwam ;). Za to w niedziele jest dzień na możliwość jedzenia słodyczy, nie chciałabym się najadać, bo obawiam się, że mogę zaprzepaścić ten tydzień bez słodyczy, ale zobaczymy.
Wczoraj było kino, Igrzyska Śmierci... Film bardzo mi się podobał. Chyba nawet ta druga część bardziej mi się podobała niż pierwsza. Film trzymam w napięciu. a 2,5 h minęły w mgnieniu oka. Zapowiada się, że będzie kolejna trzecia część Do domu wróciliśmy po północy... nasze dni lecą okropnie szybko!
Co do mojej sukni ślubnej, idzie to bardzo ciężko. Oglądam i... nie ma sukienki która by mnie aż tak bardzo zachwyciła, że chce ją mieć. Nie byłam jeszcze w żadnym salonie. Nie mam najnormalniej czasu, PRZERAŻA mnie to... i wkurza jednocześnie, żeby człowiek nie mógł spokojnie iść poszukać kreacji na ten wyjątkowy dzień. Nie chce wiele, myślę tylko o sobocie wolnej. Nie wiem jak to będzie. Na razie oboje dajemy sobie czas do nowego roku, potem się zacznie. W lipcu ślub... zdarzę???
Może zjedz w sobotę zamiast w niedziele?:) Naprawdę świetnie Ci idzie ja nie mam zbyt silnej woli chociaż po chorobie jakoś mnie nie ciągnie do słodyczy. Zobaczymy jutro...:) Zamówiłaś skalpel wyzwanie?:)
OdpowiedzUsuńNie zamówiłam jeszcze ale zrobię chyba sobie prezent na gwiazdkę :-)
UsuńKochana o jakich tabletkach odchudzających mówisz? Bo ja nie biorę żadnych tabletek już ho ho ho i jeszcze trochę :)
OdpowiedzUsuńCo do sukienki...cóż, ja też szukałam w necie i cóż mi z tego przyszło? Nic :)
Nie ma to jak udać się do salonu i po prostu przymierzać jak najwięcej. Wtedy dopiero widać jaki krój pasuje do Twojej sylwetki, jaki rodzaj sukienki czy prosta czy rozkloszowana. Na miejscu wszystko wychodzi :)
Ja w necie też sobie upatrzyłam. Pojechałam do salonu i od razu powiedziałam, że to ma być TA sukienka bo ja się w niej zakochałam. Przymierzyłam i...się załamałam! Bo wyglądałam po prostu FATALNIE i do dupy :P
My mieliśmy 5 miesięcy na przygotowania i bez problemu zdążyliśmy :)
Więc Ty masz troszkę więcej więc na pewno wszystko zdążycie zrobić :)
Tylko po nowym roku ostro weź się za poszukiwania. Bo sama widzisz, że trudno Ci 'dogodzić' :)
OdpowiedzUsuńa tam na pewno uda Ci się coś znaleźć :)
OdpowiedzUsuńa jeśli nie to zawsze możesz uszyć na zamówienie ;)
Ale ja bede szyć na zamowienie. Ale żeby tak zrobić trzeba najpierw iść do salonu i przymierzyć.
OdpowiedzUsuńTeż byliśmy wczoraj na "Igrzyskach Śmierci". I na pewno będzie 3 część, bo są 3 książki ;)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że uda Ci się znaleźć wolną sobotę i ruszyć na poszukiwanie!
Ja swoją sukienkę zobaczyłam w necie, pojechałam po nią 100 km, przymierzyłam i zakochałam się. Wisiała w garderobie u rodziców coś około 5 m-cy :)
OdpowiedzUsuńIdź do salonu i popatrz, po przymierzaj i jestem pewna, że coś Ci się spodoba. Jak ma się nie spodobać, skoro jeszcze nie byłaś w żadnym? :)
Pozdrawiam ;*
Ps. Mogłabyś wyłączyć weryfikacje obrazkową? Nie wiem czy uda mi sie ten komentarz dodać, bo ciągle kod zły..
Wyłączone (chyba). Nawet nie wiedziałam, że to mam ;-)
OdpowiedzUsuńno u nas niestety poskąpiło śniegu :( wczoraj popadało zaledwie przez 2 minuty i tyle :/
OdpowiedzUsuńTylko jedno- Zazdroszczę Ci. I tyle w temacie :)
OdpowiedzUsuńJustyna
Tylko jedno- Zazdroszczę Ci. I tyle w temacie.
OdpowiedzUsuńJustyna.
Ja nigdy nie mogłam wytrwać w postanowieniach
OdpowiedzUsuń