Znowu zostałam sama. W środę odwiozłam Lubego na busa.
Przyjechał 8 marca robiąc mi wielką niespodziankę, spodziewałam się go koło 17 - 18, a był u mnie już o 13, a ja musiałam być w pracy do 14, przeczuwałam coś... więc wyobraźcie sobie co ja w pracy przeżywałam?? kiedy czułam, ze On robi mnie w balona i jest bardzo blisko.
Miałam 3 dni urlopu, uwierzycie???? to znaczy 4 ;), W poniedziałek musiałam iść do pracy, wtorek, środa, czwartek urlop, piątek do pracy i sobota znowu wolne.
Załatwialiśmy maaaaase spraw związanych ze ślubem, ciągle w biegu.. w sklepach, marketach, hurtowniach... nie zdążyliśmy się tak naprawdę ponudzić...
Zamówiliśmy obrączki!!!! Szkoda tylko, że ja sama będę musiała je odebrać... będą 6mm szerokości, w środku żółte złoto, a po bokach bardzo cieniutkie paseczki białego złota, będą błyszczące, wzór był w środku matowy, ale nam się takie nie podobały... Ciężko nam było się zdecydować na grawer, masa opcji w tym "Z miłości... i wielkiej odwagi" "Odtąd jedno, choć nadal dwoje" "Na dobre i na złe" podzielone na dwie obrączki oczywiście, ale nikt nie chciał być "i na złe". Kobieta już nas nawet pospieszała.. Luby zdecydował się niby na cytat JP II Odtąd jedno..., ja niby na to na dobre i na złe, ale coś mi nie pasowało, pisze mu o tym, że to tak samo z sukienką ukłucie serca musi być z wyborem obrączek to samo...az w końcu u mnie olśnienie...
Na wspólną radość,
na chleb powszedni,
na poranne otarcie oczu
w blasku słonecznym,
na nieustające sobą zdziwienie,
na gniew, krzywdę i przebaczenie
wybieram Ciebie.
na chleb powszedni,
na poranne otarcie oczu
w blasku słonecznym,
na nieustające sobą zdziwienie,
na gniew, krzywdę i przebaczenie
wybieram Ciebie.
Kiedy ja napisałam że chce "Wybieram Ciebie" On dokładnie w tym samym momencie napisałam, że jednak chce "I ślubuje Ci..." I tak po trudach mamy mieć takie grawery, + K&J 12.07.2014r Teraz czekam z niecierpliwością, jak to wszystko wyjdzie, mam nadzieje, że będzie ładnie... :)
Byłam u krawcowej, wybrałam koronki do sukienki, wczoraj nawet przelałam jej pieniądze za tkaniny, żeby spokojnie już kupiła i była pewna że chce żeby mi szyła suknie...
Niektóre z was męczyłam żeby napisały coś o orbitreku i zakupiliśmy przez internet, na moje nieszczęście trzeba go skręcać i stoi w pudełku, jest ciężki jak cholera i masywny.... miało być max za 500 zł, ale jak Luby zaczął czytać, orientować się, pytać to wyszło że kupiliśmy za1300 :|
Śmialiśmy się, że pieniędzy dużo poszło, ale to te wirtualne bo kartą się płaciło, albo z konta na konto więc się tego aż tak nie odczuwa... kasa z Niemiec leży u mnie, oddał wszystko haha,nie ruszamy tego, spokojnie niech sobie poleży na lepsze czasy...taa chyba gorsze ;)
Zakupiliśmy już drobnostki jak poduszkę na obrączki, tablice rejestracyjne, tuby strzelające z płatkami róż białymi i kremowym, naklejki na buty, plakaty na przywitanie gości. Będę robić brokatowe kokardki na wódkę, wiec ostre poszukiwania były wstążki zielonej, nie było nic, więc w końcu zamówiliśmy przez internet, kupiłam ozdobny papier i się napisze karteczki na alkohol, dopnie się to do kokardek :)
Lista gości zostaje dopinana, wydzwaniamy do księży żeby poinformować kiedy jest nasz ślub, (mam kuzyna księdza, u Lubego też jest ksiądz), Luby wydzwaniał do chrzestnej matki mieszka w Warszawie, więc pasowało ją jednak dużo wcześniej poinformować. Teraz będziemy wybierać zaproszenia, zaznaczam, że żadna nas nie zachwyciło, ale w końcu trzeba będzie zamówić. Musimy się wziąć za zamówienie w końcu aniołków na podziękowanie dla gości, tylko czy to nie za szybko? na pewno trzeba się zając również podziękowaniami dla rodziców...
Starości czy Starostowie?? zostali poinformowani z mojej strony:
Aneta Andrzej (siostra moja + szwagier), ze strony Lubego: Wiolka Andrzej (bratowa i brat)
Drużki i drużbowie:
Anka i Maciek (moja siostra i szwagier przyszły),
Angelika i Daras (Lubego siostra i szwagier przyszły)
Świadkami będą prawdopodobnie Andrzej (brat Lubego), Aneta (moja siostra)
Wydatki:
Obrączki 1880 zł (zaliczka 400zł)
Tkaniny 900 zł
Orbitrek 1300 zł
Około 120 zł stracone w hurtowni ślubnej
Nie jest wesoło bez Lubego, jemu nie chce się tam siedzieć, a ja nie chce żeby on tam był... ale byle do świąt... szczerze? za pierwszym razem jakoś łatwiej było, teraz człowiek już wie co i jak i nie jest wesoło.. ale jak pierwszy tydzień minie to się może jakoś przyzwyczaimy...







