Codzienne życie kobiety szczęśliwej, żony fajnego męża, mamy wcześniaka...
czwartek, 17 kwietnia 2014
aaaaaaaaaaa :D
Wrócił, wrócił!! Za piętnaście szósta, dostaje telefon "Co robisz ile mam stać pod tymi drzwiami??" Ja zaspanym głosem "Że co? Gdzie jesteś?" On: "No pod drzwiami stoję" Ja: "Poważnie??? to już" Ale się cieszę, zdążyliśmy tylko wypić kawę razem, bo ja do pracy, ale jutro woooolne.. Mina Piotrusia była bezcenna, zawsze wstaje o 6 rano do szkoły, ale dziś z racji prawie świąt miał wyjazd o 7, wiec tata go zbudził trochę później, tylko zapowiedziałam żeby nic nie mówił że Ukochany jest. Piotrek strzelił minę jakby zobaczył ducha.... to było słodkie :) Tulił się do Niego niesamowicie. Ja zostałam odwieziona do pracy, jutro o dziwo i dzięki Bogu mam wolne, oby się nic nie zmieniło... więc na spokojnie porobimy jakieś zakupy ubraniowe itp :) Micha mi się cieszy... ale się Luby stęsknił oj widać, widać....
niedziela, 6 kwietnia 2014
2019
Ale ze mnie gapa! Nie pochwaliłam się... a to mimo wszystko ważne wydarzenie, bardzo ważne... :) Bo w mojej okolicy znaleźć pracę, utrzymać ją, mieć umowę i prace na miejscu to nie lada sztuka. Tak więc 31 marca skończyła mi się umowa i dostałam nową na 5 lat, do 2019 roku. Moja mina była bezcenna, nie wiedziałam jak się mam zachować. Jeszcze czeka mnie rozmowa z szefem na temat podwyżki, ale wyjechał w piątek z rana do Warszawy, wiec ja rządziłam przez te dni... już kilka razy zostawałam sama, więc aż takiego wrażenia na mnie to nie zrobił. Przyznam że było spokojnie, Panowie szybko zabrali się do pracy, więc nie było tak źle. Reakcja Lubego była ciekawa, "o ja pier... o ja, kur... to ja teraz nie pracuje tylko leże pachnę i obiadki gotuje??"
Kochane wiele z was jest już po ślubie, weselu i po tej całej gorączce, bardzo was proszę o napisanie w komentarzu swojego weselnego menu, z przystawkami, gorącymi daniami, sałatkami, deserem - szukamy inspiracji :)
Byle do świąt i będziemy razem.. bo daje nam popalić odległość i tęsknota... a teraz czuje że będzie się ciągnęło okropnie....
Kochane wiele z was jest już po ślubie, weselu i po tej całej gorączce, bardzo was proszę o napisanie w komentarzu swojego weselnego menu, z przystawkami, gorącymi daniami, sałatkami, deserem - szukamy inspiracji :)
Byle do świąt i będziemy razem.. bo daje nam popalić odległość i tęsknota... a teraz czuje że będzie się ciągnęło okropnie....
sobota, 22 marca 2014
Wybieram Ciebie...
Skrót
Znowu zostałam sama. W środę odwiozłam Lubego na busa.
Przyjechał 8 marca robiąc mi wielką niespodziankę, spodziewałam się go koło 17 - 18, a był u mnie już o 13, a ja musiałam być w pracy do 14, przeczuwałam coś... więc wyobraźcie sobie co ja w pracy przeżywałam?? kiedy czułam, ze On robi mnie w balona i jest bardzo blisko.
Miałam 3 dni urlopu, uwierzycie???? to znaczy 4 ;), W poniedziałek musiałam iść do pracy, wtorek, środa, czwartek urlop, piątek do pracy i sobota znowu wolne.
Załatwialiśmy maaaaase spraw związanych ze ślubem, ciągle w biegu.. w sklepach, marketach, hurtowniach... nie zdążyliśmy się tak naprawdę ponudzić...
Zamówiliśmy obrączki!!!! Szkoda tylko, że ja sama będę musiała je odebrać... będą 6mm szerokości, w środku żółte złoto, a po bokach bardzo cieniutkie paseczki białego złota, będą błyszczące, wzór był w środku matowy, ale nam się takie nie podobały... Ciężko nam było się zdecydować na grawer, masa opcji w tym "Z miłości... i wielkiej odwagi" "Odtąd jedno, choć nadal dwoje" "Na dobre i na złe" podzielone na dwie obrączki oczywiście, ale nikt nie chciał być "i na złe". Kobieta już nas nawet pospieszała.. Luby zdecydował się niby na cytat JP II Odtąd jedno..., ja niby na to na dobre i na złe, ale coś mi nie pasowało, pisze mu o tym, że to tak samo z sukienką ukłucie serca musi być z wyborem obrączek to samo...az w końcu u mnie olśnienie...
Kiedy ja napisałam że chce "Wybieram Ciebie" On dokładnie w tym samym momencie napisałam, że jednak chce "I ślubuje Ci..." I tak po trudach mamy mieć takie grawery, + K&J 12.07.2014r Teraz czekam z niecierpliwością, jak to wszystko wyjdzie, mam nadzieje, że będzie ładnie... :)
Byłam u krawcowej, wybrałam koronki do sukienki, wczoraj nawet przelałam jej pieniądze za tkaniny, żeby spokojnie już kupiła i była pewna że chce żeby mi szyła suknie...
Niektóre z was męczyłam żeby napisały coś o orbitreku i zakupiliśmy przez internet, na moje nieszczęście trzeba go skręcać i stoi w pudełku, jest ciężki jak cholera i masywny.... miało być max za 500 zł, ale jak Luby zaczął czytać, orientować się, pytać to wyszło że kupiliśmy za1300 :|
Śmialiśmy się, że pieniędzy dużo poszło, ale to te wirtualne bo kartą się płaciło, albo z konta na konto więc się tego aż tak nie odczuwa... kasa z Niemiec leży u mnie, oddał wszystko haha,nie ruszamy tego, spokojnie niech sobie poleży na lepsze czasy...taa chyba gorsze ;)
Zakupiliśmy już drobnostki jak poduszkę na obrączki, tablice rejestracyjne, tuby strzelające z płatkami róż białymi i kremowym, naklejki na buty, plakaty na przywitanie gości. Będę robić brokatowe kokardki na wódkę, wiec ostre poszukiwania były wstążki zielonej, nie było nic, więc w końcu zamówiliśmy przez internet, kupiłam ozdobny papier i się napisze karteczki na alkohol, dopnie się to do kokardek :)
Lista gości zostaje dopinana, wydzwaniamy do księży żeby poinformować kiedy jest nasz ślub, (mam kuzyna księdza, u Lubego też jest ksiądz), Luby wydzwaniał do chrzestnej matki mieszka w Warszawie, więc pasowało ją jednak dużo wcześniej poinformować. Teraz będziemy wybierać zaproszenia, zaznaczam, że żadna nas nie zachwyciło, ale w końcu trzeba będzie zamówić. Musimy się wziąć za zamówienie w końcu aniołków na podziękowanie dla gości, tylko czy to nie za szybko? na pewno trzeba się zając również podziękowaniami dla rodziców...
Starości czy Starostowie?? zostali poinformowani z mojej strony:
Aneta Andrzej (siostra moja + szwagier), ze strony Lubego: Wiolka Andrzej (bratowa i brat)
Drużki i drużbowie:
Anka i Maciek (moja siostra i szwagier przyszły),
Angelika i Daras (Lubego siostra i szwagier przyszły)
Świadkami będą prawdopodobnie Andrzej (brat Lubego), Aneta (moja siostra)
Wydatki:
Obrączki 1880 zł (zaliczka 400zł)
Tkaniny 900 zł
Orbitrek 1300 zł
Około 120 zł stracone w hurtowni ślubnej
Nie jest wesoło bez Lubego, jemu nie chce się tam siedzieć, a ja nie chce żeby on tam był... ale byle do świąt... szczerze? za pierwszym razem jakoś łatwiej było, teraz człowiek już wie co i jak i nie jest wesoło.. ale jak pierwszy tydzień minie to się może jakoś przyzwyczaimy...
Znowu zostałam sama. W środę odwiozłam Lubego na busa.
Przyjechał 8 marca robiąc mi wielką niespodziankę, spodziewałam się go koło 17 - 18, a był u mnie już o 13, a ja musiałam być w pracy do 14, przeczuwałam coś... więc wyobraźcie sobie co ja w pracy przeżywałam?? kiedy czułam, ze On robi mnie w balona i jest bardzo blisko.
Miałam 3 dni urlopu, uwierzycie???? to znaczy 4 ;), W poniedziałek musiałam iść do pracy, wtorek, środa, czwartek urlop, piątek do pracy i sobota znowu wolne.
Załatwialiśmy maaaaase spraw związanych ze ślubem, ciągle w biegu.. w sklepach, marketach, hurtowniach... nie zdążyliśmy się tak naprawdę ponudzić...
Zamówiliśmy obrączki!!!! Szkoda tylko, że ja sama będę musiała je odebrać... będą 6mm szerokości, w środku żółte złoto, a po bokach bardzo cieniutkie paseczki białego złota, będą błyszczące, wzór był w środku matowy, ale nam się takie nie podobały... Ciężko nam było się zdecydować na grawer, masa opcji w tym "Z miłości... i wielkiej odwagi" "Odtąd jedno, choć nadal dwoje" "Na dobre i na złe" podzielone na dwie obrączki oczywiście, ale nikt nie chciał być "i na złe". Kobieta już nas nawet pospieszała.. Luby zdecydował się niby na cytat JP II Odtąd jedno..., ja niby na to na dobre i na złe, ale coś mi nie pasowało, pisze mu o tym, że to tak samo z sukienką ukłucie serca musi być z wyborem obrączek to samo...az w końcu u mnie olśnienie...
Na wspólną radość,
na chleb powszedni,
na poranne otarcie oczu
w blasku słonecznym,
na nieustające sobą zdziwienie,
na gniew, krzywdę i przebaczenie
wybieram Ciebie.
na chleb powszedni,
na poranne otarcie oczu
w blasku słonecznym,
na nieustające sobą zdziwienie,
na gniew, krzywdę i przebaczenie
wybieram Ciebie.
Kiedy ja napisałam że chce "Wybieram Ciebie" On dokładnie w tym samym momencie napisałam, że jednak chce "I ślubuje Ci..." I tak po trudach mamy mieć takie grawery, + K&J 12.07.2014r Teraz czekam z niecierpliwością, jak to wszystko wyjdzie, mam nadzieje, że będzie ładnie... :)
Byłam u krawcowej, wybrałam koronki do sukienki, wczoraj nawet przelałam jej pieniądze za tkaniny, żeby spokojnie już kupiła i była pewna że chce żeby mi szyła suknie...
Niektóre z was męczyłam żeby napisały coś o orbitreku i zakupiliśmy przez internet, na moje nieszczęście trzeba go skręcać i stoi w pudełku, jest ciężki jak cholera i masywny.... miało być max za 500 zł, ale jak Luby zaczął czytać, orientować się, pytać to wyszło że kupiliśmy za1300 :|
Śmialiśmy się, że pieniędzy dużo poszło, ale to te wirtualne bo kartą się płaciło, albo z konta na konto więc się tego aż tak nie odczuwa... kasa z Niemiec leży u mnie, oddał wszystko haha,nie ruszamy tego, spokojnie niech sobie poleży na lepsze czasy...taa chyba gorsze ;)
Zakupiliśmy już drobnostki jak poduszkę na obrączki, tablice rejestracyjne, tuby strzelające z płatkami róż białymi i kremowym, naklejki na buty, plakaty na przywitanie gości. Będę robić brokatowe kokardki na wódkę, wiec ostre poszukiwania były wstążki zielonej, nie było nic, więc w końcu zamówiliśmy przez internet, kupiłam ozdobny papier i się napisze karteczki na alkohol, dopnie się to do kokardek :)
Lista gości zostaje dopinana, wydzwaniamy do księży żeby poinformować kiedy jest nasz ślub, (mam kuzyna księdza, u Lubego też jest ksiądz), Luby wydzwaniał do chrzestnej matki mieszka w Warszawie, więc pasowało ją jednak dużo wcześniej poinformować. Teraz będziemy wybierać zaproszenia, zaznaczam, że żadna nas nie zachwyciło, ale w końcu trzeba będzie zamówić. Musimy się wziąć za zamówienie w końcu aniołków na podziękowanie dla gości, tylko czy to nie za szybko? na pewno trzeba się zając również podziękowaniami dla rodziców...
Starości czy Starostowie?? zostali poinformowani z mojej strony:
Aneta Andrzej (siostra moja + szwagier), ze strony Lubego: Wiolka Andrzej (bratowa i brat)
Drużki i drużbowie:
Anka i Maciek (moja siostra i szwagier przyszły),
Angelika i Daras (Lubego siostra i szwagier przyszły)
Świadkami będą prawdopodobnie Andrzej (brat Lubego), Aneta (moja siostra)
Wydatki:
Obrączki 1880 zł (zaliczka 400zł)
Tkaniny 900 zł
Orbitrek 1300 zł
Około 120 zł stracone w hurtowni ślubnej
Nie jest wesoło bez Lubego, jemu nie chce się tam siedzieć, a ja nie chce żeby on tam był... ale byle do świąt... szczerze? za pierwszym razem jakoś łatwiej było, teraz człowiek już wie co i jak i nie jest wesoło.. ale jak pierwszy tydzień minie to się może jakoś przyzwyczaimy...
czwartek, 27 lutego 2014
Radocha
Ale mam radochę, w następny weekend Luby będzie już ze mną. Ciesze się przeogromnie, szkoda tylko, że na tydzień zostaje i znowu pojedzie... Dopiero teraz czas ciągnie się przeokropnie! Bo to niby tak blisko, a jednak tak daleko... Codziennie rozmawiamy na skype, dobrze że jest taki wynalazek, człowiekowi jakoś łatwiej... :) W tamtą niedziele podawałam paczkę dla Lubego, przede wszystkim znalazło się tam jedzonko... mięsko, oczywiście pierogi i krokiety z kapustą. Wszystko robiłam "na hura" i szczerzę, miałam dość tego weekendu, strasznie szybko uciekł i czułam się zmęczona, bo w sobotę jak na złość musiałam zostać dłużej w pracy, w piątek również nie było lepiej, naleśniki smażyłam na dwie patelnie, w międzyczasie kapusta i mięso takie łopatkowe. Ale widząc ten uśmiech wieczorem i zachwalanie, jakie to dobre i jak nam z mamą dziękuje to aż miło :)
Jak Luby przyjedzie to ja chce wziąć wolne (jeszcze stary urlop) trzymajcie kciuki, chcemy kupić obrączki, pojechać do krawcowej od sukni, iść do księdza i mamy w planie kupić orbitreka bo bardzo długo o tym myślimy i na pewno w naszym domu kiedyś byłby :D, tylko nie wiemy jakiego, czy nowy używany, doradzi ktoś coś? na razie przeszukujemy internet i podczytujemy co lepsze :)
Moje nowe buty sprawują się bardzo dobrze, ćwiczę codziennie, a to z Ewką skalpel lub skalpel wyzwanie, a to z pomocą przychodzi internet, a to sama coś sobie wymyślam... zawsze chciałam zacząć się ruszać, bo praca siedząca, ale czasem brakowało czasu a bardziej pewnie chęci... tylko czuje, że jak Luby wróci to całkiem mi przeorganizuje czas na ten tydzień... ;)
Ja nie mam czasu zająć się w sumie sobą, miałam szukać zaproszeń, miałam "tworzyć" śpiewniki, ale ciągle jestem w trasie... rodzinka przyszła nie daje o sobie zapomnieć i nie daję mi się nudzić ;) Albo mnie odwiedzają. albo karzą siebie odwiedzać więc ciągle kursuje, albo przyjmuje gości :) W sumie ten tydzień jest taki, że nigdzie nie byłam mimo, że do teściowej miałam jechać i do Lubego brata i do koleżanki, chyba się zbuntowałam, ale może dzisiaj się wybiorę gdzieś, żeby auto bezczynnie nie stało... ;)
Ja jednego pączka już zjadłam, rano dostałam od Pana Janka, szef za chwile pewnie też wparuje z pączkami.. więc nie będzie wyjścia trzeba będzie to zjeść... ;)
Jak Luby przyjedzie to ja chce wziąć wolne (jeszcze stary urlop) trzymajcie kciuki, chcemy kupić obrączki, pojechać do krawcowej od sukni, iść do księdza i mamy w planie kupić orbitreka bo bardzo długo o tym myślimy i na pewno w naszym domu kiedyś byłby :D, tylko nie wiemy jakiego, czy nowy używany, doradzi ktoś coś? na razie przeszukujemy internet i podczytujemy co lepsze :)
Moje nowe buty sprawują się bardzo dobrze, ćwiczę codziennie, a to z Ewką skalpel lub skalpel wyzwanie, a to z pomocą przychodzi internet, a to sama coś sobie wymyślam... zawsze chciałam zacząć się ruszać, bo praca siedząca, ale czasem brakowało czasu a bardziej pewnie chęci... tylko czuje, że jak Luby wróci to całkiem mi przeorganizuje czas na ten tydzień... ;)
Ja nie mam czasu zająć się w sumie sobą, miałam szukać zaproszeń, miałam "tworzyć" śpiewniki, ale ciągle jestem w trasie... rodzinka przyszła nie daje o sobie zapomnieć i nie daję mi się nudzić ;) Albo mnie odwiedzają. albo karzą siebie odwiedzać więc ciągle kursuje, albo przyjmuje gości :) W sumie ten tydzień jest taki, że nigdzie nie byłam mimo, że do teściowej miałam jechać i do Lubego brata i do koleżanki, chyba się zbuntowałam, ale może dzisiaj się wybiorę gdzieś, żeby auto bezczynnie nie stało... ;)
Ja jednego pączka już zjadłam, rano dostałam od Pana Janka, szef za chwile pewnie też wparuje z pączkami.. więc nie będzie wyjścia trzeba będzie to zjeść... ;)
wtorek, 18 lutego 2014
Nominacja od KROPKI, dziękuje i odpowiadam :)
1. Jak wyglądałyby Twoje wymarzone Walentynki?
Dla mnie najfajniejsza niespodzianką walentynkową byłby wyjazd np. nad morze albo w góry, taka niespodzianka :)
2. Za co najbardziej cenisz swoich rodziców?
Tate? Za dobroć, ciepło, wysłuchanie i nigdy nie narzucanie zdania. Mame? Zazwyczaj to co chce to ma :P
3. Do czego masz słabość?
Do Lubego :P Do dobrego jedzenia, do bagietki z kurczakiem, do wafelków oblanych mleczną czekoladą, do storczyków, ładnych firan :P
4. Twoje życiowe motto?
"Żyj każdym dniem tak, jak by miał być Twoim ostatnim"
5. Twój największy życiowy sukces?
Wydaje mi się, że takim sukcesem jest fakt, że czuje się po prostu osobą szczęśliwą, bo jak wiele ludzi nie może znaleźć szczęścia, ciągle czują się nieszczęśliwi... bardzo współczuje takim ludziom. Myślę, że to naprawdę jest jakiś sukces... kiedy widzę, cierpienie innych jeszcze bardziej upewniam się w tym przekonaniu i dziękuje Bogu.
6. Czego nie lubisz w ludziach?
Fałsz - nie cierpię, nienawidzę tego i oceniania innych. "Ale on ma brzydki dom, a te meble, a coś?" A ja wtedy cierpliwie ze spokojem tłumacze, że przecież każdy ma swój gust. Nienawidzę tego po prostu!! Przecież każdy jest inny.
7. O czym nie lubisz rozmawiać?
O byłych związkach z koleżankami :P
8. Co było pierwsze? Jajko czy kura i dlaczego? :P
?? y jajko?
9. Twój najpiękniejszy sen?
Dziś śnił mi się nasz dom, że go remontujemy, ja tam już spałam mimo, że bardzo mało było zrobione, to był naprawdę fajny sen, bo to nasze marzenie :)
10. Gdzie widzisz siebie za 10 lat?
Hm spełniona kobieta i mama :) która całą rodzinę zabiera w podróże :)
11. Wolisz dawać prezenty czy brać?
I jedno i drugie :)
Moje pytania
1. Wymarzona randka?
2. Trzy wady i trzy zalety ukochanego?
3. Jak wygląda wasz wolny dzień np. niedziela?
4. Czujesz się osobą spełnioną zawodowo? Dlaczego?
5. Bez jakiego przedmiotu nie ruszasz się z domu?
6. Gdzie chcesz mieszkać, dom czy mieszkanie? i Dlaczego?
7. Co denerwuje Cię w ludziach?
8. Jakie masz kontakty z teściami, rodzeństwem chłopaka, męża?
9. Masz problem.. do kogo najpierw pójdziesz się pożalić?
10. Gdzie widzisz siebie za 10 lat?
Nominuje do zabawy Sen o przyszłości, .Fit-szarlottka, Sarenka, Dashido, Dwoje do poprawki, Elficy blog :)
Tadam odpowiedzi od Lubego, nie powiem oczy mi się zaszkliły :) Przy pytaniu nr 8 prawie oplułabym monitor :P
1. Spędzić bardzo miły wieczór z Tobą przy świecach dobrej kolacji i bardzo dobrym winie, rozmowie długiej takiej bez codziennych spraw tylko o nas o naszej przyszłości miłości. takie proste marzenie prostego faceta.
2. za to że zawsze można z mamą o wszystkim pogadac i tak było od zawsze że miałem z nia dobry kontakt, a tate za dyscypline i pracowitosc to też musi byc po nim, rozumku to dostałem od obojga,i za to że oboje mnie doceniali czy za nauke czy za to co robie, nie zawsze o tym mówili ale wiem że tak myśleli.
3. Do Ciebie !!!!!!!!!!!!! ogromną
4. bądź optymistą każdego dnia.
5. od strony spełnienia takiego powiedzmy zawodowego to moje starty w zawodach sportowych i moje wyniki szkoda że tak późno ktoś mnie w sumie dostrzegl że coś jest na rzeczy, i spełniam sie w pracy kiedy tworze sam coś nowego. A spełnienie życiowe to Ty Kochanie to że Cię spotkałem i odważyłem się aby poprosic Cię o "chodzenie" a teraz wkońcu będziesz moja żoną.
6. Fałszywości i zakłamania.
7. o sprawach trudnych ale to wiesz.
8. na początku był kogut :-P i już
9. --------------------------
10. na ranczu :-D z moją żoną w leci pijąc kawe w pięknej altance
11, jasne że dawać
czwartek, 6 lutego 2014
Informacje
Przez czas jak Luby wyjechał odbieram masę telefonów, smsów, od jego braci, sióstr, siostrzenic, mamy, jeszcze raz braci i znowu sióstr... tak było od niedzieli i dzisiaj znowu rozmawiałam... dzwonił brat Lubego Piotrek z pytaniem "jak tam brat się ma??" I co jaj mam mówić? no dobrze się ma praca, praca i jeszcze raz praca. Co więcej? Przecież nie będę im opowiadać, że tęskni... nie ma czasu nigdzie podejść, pozwiedzać bo pracują do 20, dzisiaj wyjątkowo do 18. Ja mam masę smsów i robię za informacje, do Niego się nie odzywają, bo pewnie obawiają się że kasę im zje, a nie wiedzą, że ja do Lubego pisze z pakietu smsów... czekamy do niedzieli dostanie telefon z niemieckim numerem to zadzwoni do mamuśki ;)
Na całe szczęście jego rodzinka o mnie nie zapomniała, wczoraj miałam odwiedziny brata Andrzeja z Wiolką i Julcią, jutro drugi brat z rodzinką ma wpaść - to miłe, ze jednak ktoś o mnie pamięta... :)
Dzisiaj na obiad były warzywka, dodałam jeszcze potem do nich ryż. Wyszło tego dość sporo więc jeszcze zostanie pewnie na jutro.
Na całe szczęście jego rodzinka o mnie nie zapomniała, wczoraj miałam odwiedziny brata Andrzeja z Wiolką i Julcią, jutro drugi brat z rodzinką ma wpaść - to miłe, ze jednak ktoś o mnie pamięta... :)
Dzisiaj na obiad były warzywka, dodałam jeszcze potem do nich ryż. Wyszło tego dość sporo więc jeszcze zostanie pewnie na jutro.
A to pozostałości po choince. Pierniczki które dostałam od teściowej.
Słoneczko świeciło wczoraj, śnieg w bardzo szybkim tempie się topi!
Nowe buty i ćwiczenia dzisiaj zaliczone (światło kiepskie)
Tulipany, które dostałam na do widzenia, niestety jutro będą już do wyrzucenia, chociaż i tak się długo trzymają.
Niespodzianka walentynkowa w szafie ukryta torebka z prezentami, Luby ma miękkie serce to pozwolił mi wylosować coś wcześniej i tak mam piękną ramkę, szkoda że koloru nie widać...
...a wczoraj wylosowałam portfel, jest idealny, kolor śliczny, Luby sprawił mi tym wielką niespodziankę, poprzedni był na wymarciu.
Jeszcze coś tam jest, ale mam już zakaz zbliżania się ;)
Na koniec mała śmieszka czyt. Ja!!!
sms od Ukochanego: "Hej my właśnie skończyliśmy robotę i będziemy wracać. Dzień minął nawet szybko ale bardzo tęsknie za Tobą i ciężko się robi:("
poniedziałek, 3 lutego 2014
Pojechał w niedziele o 5 rano, wyjazd miał być o 11, no ale... jechali samochodem, na 19 byli na miejscu. My się kompletnie nie nadajemy do takiego życia... wczoraj kiedy wysłałam na fb Lubemu moje zdjęcie z niedzieli w nowych spodniach napisał tylko, że aż mu się łzy w oczach zakręciły... Kiedy zobaczył mnie na skype oczy mu się zaszkliły... ciężko jest, to tylko 5 tygodni, ale nie jest wesoło. Rozstanie było smutne nie tragiczne, nie chciałam Go dołować przecież Jemu też łatwo nie jest.... wiem, że to zleci... ale jest ciężko ;/ dopiero pierwszy dzień, a ja już chciałabym żeby wracał...
Oboje się dziwimy jak ludzi mogą tak z wyboru żyć???? Dla nas jest to niewyobrażalne...
Rozmówki przed wyjazdowe żeby rozluźnić atmosferę
Ja: To co zostawiasz mi koszulkę?
On: Koszulkę i bluzę i zegarek... A Ty ?
Ja: Co ja ??
On: Też chce coś co zawsze masz przy sobie, coś osobistego...
Ja: A weź spadaj, pierścionka Ci nie oddam bo wtedy to na pewno spitolisz a tak to jeszcze jest nadzieja..... :D :D
On: hahaha
Oboje się dziwimy jak ludzi mogą tak z wyboru żyć???? Dla nas jest to niewyobrażalne...
Rozmówki przed wyjazdowe żeby rozluźnić atmosferę
Ja: To co zostawiasz mi koszulkę?
On: Koszulkę i bluzę i zegarek... A Ty ?
Ja: Co ja ??
On: Też chce coś co zawsze masz przy sobie, coś osobistego...
Ja: A weź spadaj, pierścionka Ci nie oddam bo wtedy to na pewno spitolisz a tak to jeszcze jest nadzieja..... :D :D
On: hahaha
Subskrybuj:
Posty (Atom)







