Fajnie mieć męża, który żadnej pracy się nie boi... ostatnio nawet pomalował mi włosy ;) a w niedziele dostałam śniadanie do łózka... heeeloł??????? kto mi go podmienił ;)
Pracujemy dużo, a raczej harujemy.. remontujemy nasz dom, oboje myśleliśmy, że pójdzie łatwiej i przyjemniej, masa prochu, pyłu, gruzu, demolujemy... będziemy lać strop, już bliżej jak dalej... ale jeszcze dużo roboty. Gdybyśmy o górze nie myśleli pewnie strop niebyły lany, ale że... to z myślą o dzieciach to dawaj betonowy strop, dużo z tym roboty... ogólnie nie spodziewałam się, że ja niby ta słabsza płeć mam tyle siły i potrafię pracować jak nie jeden facet. A ile pochwal od rodziny męża dostaje, nie wiem czego się spodziewali, że sam będzie na nas pracował... kto pomagał mężowi kiedy nikt nie przyjeżdżał? no oczywiście żona, kto dźwigał gruz, łopatowa glinę i ziemię? kto obcinał drzewa i targał to za dom?... a no żona. Zapowiedziałam, że jak mam tam chodzić tylko, żeby być to nie ma to najmniejszego sensu, więc mąż i teraz już chłopaki (bo pomagają) muszą mi zapewnić robotę, bo stać i patrzeć nie będę....Kolega nasz powtarza i ma 100% racji - rodzina to jest jednak siła... :)
Już myślałam, że zrezygnowałaś z bloga! Cieszę się, że jesteś :D Ja też nie lubię bezczynnie stać i patrzeć jak inni pracują. Niedługo czeka nas remont i też mam zamiar pomagać;D
OdpowiedzUsuńhehe :P z facetami bywa trudno ale jak sie stara, sniadanko serwuje to chyba idzie w dobra strone :)
OdpowiedzUsuńA jaka satysfakcja :-)
OdpowiedzUsuńale jaka potem będzie satysfakcja, że wszystko własnoręcznie zrobione :)
OdpowiedzUsuńale mnie tu dawno nie było :)
OdpowiedzUsuńpowodzenia w pracach przy domu !
Życzę Wam jak najlepiej! Żebyście zawsze się tak kochali, tak się wspierali i sobie pomagali jak teraz. Zazdroszczę rodziny męża. Ja nawet w ciąży pomagałam na budowie bi teść miał w du*** pomaganie synowi. trzy-m.blog.onet.pl
OdpowiedzUsuń