Po kolei załatwiamy wszystko, USC załatwiony 86 zł wpłacone... nazwisko wybrane, Jego... niestety dwa mi w żaden sposób nie pasowało. Zapytałam tylko czy Luby nie chce mojego... a kiedy wpisałam u siebie nowe nazwisko Luby się zaśmiał... tyle razy powtarzałam, że będą dwa albo moje, że Jego nie chce... a On mi na to odpowiadał, że w takim razie ślubu nie będzie... ;) Mnie wczoraj zaczęła ogarniać panika z tym nazwiskiem... jednak szkoda mi swojego całe 25 lat nazywałam się tak a nie inaczej... nawet wyczytałam w internecie, że jeszcze mogę zmienić... Luby się tylko ze mnie śmieje. Dostane przy jego nazwisku i tak naprawdę cieszę się z tego, tylko muszę to przetrawić. U księdza już też byliśmy, obawialiśmy się tej wizyty, bo z naszym proboszczem to różnie bywa, ale było całkiem fajnie... Protokół został spisany, pierwsze zapowiedzi będą wygłoszone w niedziele. Pytanie na protokole mnie w sumie nie zaskoczyły, byłam na to przygotowana... ale znam masę osób, które są tym faktem oburzone, bo jak on się może o to pytać.
Pytania:
Jak długo sie znamy? Na naszą odpowiedz, że 8 lat, zapytał czy to od gimnazjum. Lubego pytał czy jestem jego pierwszą dziewczyną, mnie czy Luby to mój pierwszy.
Pytał od kiedy myślimy o ślubie, czy zaręczyny były, a pytaniami dodatkowymi było czy sama wybierałam pierścionek, mówie że to była niespodzianka, na co proboszcz "o to super, to fajnie" czy rodzice akceptują, czy mam dobry kontakt z teściową, czy Luby się dogaduje z teściami, czy jako kobieta i mężczyzna jesteśmy zdrowi, czy jesteśmy wobec siebie szczerzy, czy nie mamy niezałatwionych spraw finansowych (ukrytych kredytów), czy były w rodzinie choroby psychiczne, czy my nie leczymy się psychicznie, czy się modlimy... czy paciorek mówimy:P, czy potrafimy ze sobą rozmawiać na każdy temat, ksiądz pytał się Lubego 'a jak u Ciebie jest z z alkoholem, pijesz? czy kiedyś się upiłeś?' na co Luby szczerze, że czasem pije, ale rzadko się zdarza ja wtrąciłam że teraz to rano się wstaje do pracy to i po co, a na pytanie czy był kiedyś pijany odpowiedział, ze się zdarzyło, więc dodał pytanie i jak się zachowujesz, na co ja ze śmiechem, ze spokojny jest. Pytał czy umiem gotować, gdy Luby potrafi gdzie będziemy mieszkać (ale to pytania dodatkowe z ciekawości pewnie), pytał czy chcemy przyjąć dzieci i ile ich chcemy mieć. Pytał czy nikt nas do ślubu nie przymusza, na nasze zgodne nie, dodał i nic? na co my się roześmialiśmy.
Na koniec dodał, że Luby to dobry jest, jako uczeń dobry fajny chłopak i że ja też. Dodał że myśli, że będziemy dobrym małżeństwem tylko żebyśmy się dogadywali itp itd
Spotkanie było naprawdę całkiem w porządku, mimo że troszkę stresik był, co nasz kochany proboszcz wymyśli, ale ogólnie było całkiem ok. Dostaliśmy kartki do spowiedzi pierwsza mamy odbyć w tym tygodniu, a kolejną w czwartek przed ślubem. Dobrze się składa, bo w niedziele Lubego chrześnica idzie do komunii więc do spowiedzi tak czy siak pasowałoby iść.
Ja w międzyczasie robię wstążki na alkohol brokatowe, niedługo zaproszenia przyjdą to będziemy mieć zajęcie... ;) Ogólnie to jesteśmy w szoku, że tylko dwa miesiące do ślubu!!!