wtorek, 21 stycznia 2014

Zmówiny

Jak wskazuje tytuł w niedziele odwiedziła nas teściowa. Powiem tylko tyle, że było naprawdę bardzo miło. Siedzieli z Lubym od 14 do 21. Dzień minął naprawdę bardzo przyjemnie. Nasze mamy się znają, chodziły razem do szkoły, ale malutki stresik był, mimo że widywały się bo miejscowość mała. W sumie o weselu pogadaliśmy naprawdę troszeczkę, bo w sumie wesele robimy sobie sami, nasi rodzice są starszymi ludźmi i nie wyobrażałabym sobie tego, żeby brać jeszcze od nich pieniądze, my jesteśmy młodzi powoli ze wszystkim sobie damy radę. Fakt nie ukrywamy, że może być ciężko, ale byle zdrowie było. Wiemy już na pewno że po ślubie będziemy remontować dom po dziadkach, wiecie jak ja się cieszę????? plany takie były, ale jak się nie ma na papierze, to można sobie pomarzyć. Przepiszą nam go po ślubie i dobrze znając nas już chcielibyśmy coś robić i zamiast odłożyć to pieniądze poszłyby na remont. Wiadomo że trzeba go wyremontować, ale to dla nas bardzo duża pomoc. Szczerze? biłam się z myślami i mimo, ze po zaręczynach jakieś dwa lata temu mama wspominała "a może byście dom wyremontowali", ale za dużo się o tym nie gadało. My na początku nie chcieliśmy tego domu, bo człowiek woli sam własnymi rękami się dorobić itp. Mieliśmy możliwości budowy na dwóch działkach, dużo myśleliśmy, bo to trzeba wziąć kredyt, a bo czasy jakie są i kto wie jak będzie z pracą. Siostry powiedziały, że w tym domu nigdy nie wyobrażały sobie nikogo innego tylko nas. Bo bracia u Lubego mają rodzinną firmę remontowo budowlaną, chłopaki potorfia sobie zrobić wszystko, wiem ze dom wyglądałby pięknie. Już mi opowiada co tam będzie jaka wnęka, jakie światło jaka ściana - jesteśmy szczęśliwi. Co nas jeszcze bardziej przekonało? Przecież jeżeli ja nie wezmę tego domu to nikt go nie weźmie, a mama go nie sprzeda... zresztą to dom ukochanego dziadzia i co teraz tak po prostu go sprzedać? Ja sama bym tego nie chciała. Nas jest 6 dzieci, trzech braci, dwie siostry. Dwójka braci starych byków ponad 40 lat, Adam ma super domek wybudowany, tata bardzo im pomagał, drugi brat Jacek właśnie się buduje tata ile może tyle pomaga, siostra w maju 2013 wzięła ślub mają wielki dom taki kwadraciak do remontu, bo siostry maż najmłodszy i wiadomo jak jest i tylko on został z mamą w domu. Zostałam tylko ja, siostra i brat.. Ja miałabym dom pewnie, a siostra bloki... i właśnie brat. Nasz ukochany Piotruś który nie jest już taki malutki. Nasza najmłodsza perła w rodzinie. Pociecha. Ale chora pociecha. Piotrek urodził się z dziecięcym porażeniem mózgowym... ciężko mi o tym pisać, mam łzy w oczach, ale to z miłości do niego... to wzruszenie. Piotrek ma zespól downa. Dla mnie jest on normalnym chłopakiem, jest ukochanym bratem, dla mnie jest normalny. Mogłabym tu pisać o nim i pisać. Piotrek potrafi wszystko przy sobie zrobić, w niedziele uwielbia zabawić się w kelnera i kiedy przychodzi jego ukochany (imienia lubego nie podam) to ten robi nam kawkę ciasteczko podaje, albo kompocik, wtedy siostrunia jest momentalnie na dalszym plan wyrzucona! Tylko w drzwiach stanie Luby! Bardzo, bardzo Piotrek lubi Lubego, przywiązał się do Niego... i kiedy się pojawi to koniec, wtedy tu chciałby trochę iść do taty, ale tu luby i tak sam nie wie ;). Piotrek chodzi do specjalnej szkoły, uwielbia tam jeździć, występuje często na scenie, robi furrore i jego imię jest wykrzykiwane na sam koniec. Ja od razu w ryk. Piotrek to temat rzeka, wszystko rozumie, wszystko przy sobie zrobi i czasem frytki i odgrzeje pierogi, mało mówi ale ja go rozumiem bez problemu. Moi rodzice są już po 60. Nigdy u nas chyba niestety nie było tematu kto kiedyś zajmie się Piotrkiem. Od trudnych tematów się ucieka. Ale każdy swoje myśli chyba. No więc Luby wie jak ja kocham Piotrka i widzi jaki mam z nim kontakt, jak się zaręczyliśmy ja chciałam z nim przeprowadzić tą rozmowę, ale cholernie ciężko mi było, nie mogłam słowa wydusić, on wiedział doskonale o co chodzi, ale cierpliwie czekał. Powiedział mi tylko wtedy, że przecież on wie, że ja tak kocham Piotrka, że pewnie na nas spadnie opieka nad nim i że wie, że bym go nigdzie nie oddała i on też by tego nie chciał. Nie wiem czy wiecie ale te osoby są bardzo, bardzo uczuciowe, Piotrek owszem wyjeżdża na wycieczki, zostaje na 2,3 czy na tydzień, chodzi na mieszkanie treningowe gdzie chodzi do szkoły, coś pichci, pierze, do sklepu, tydzień jeszcze przejdzie, ale jak wraca to na początku mówi że nie chce, dziecko jednak tęskni... i ja wiem, że On zapłakałby się na śmierć gdyby go ktoś gdzieś oddał. Boże przecież nie ma takiej opcji.
Najstarszy brat na najwięcej, dobrą pracę, dom wypasiony, są zdrowi, a ciągle chce od taty ciągnąć, to ja gówniarz w sumie który nie ma nic, parę rzeczy do kuchni, meble, laptopa. mikrofalówkę, jakieś garnki szklanki, wagę, deskę do prasowania, firanki, pościele ale nie mam dachu nad głową, ja powiedziałam tatowi bo sprzedał akcje, zaczął gadać, ze każdemu dał to i mi, ja mu powiedziałam żeby przestał myśleć o dzieciach niech myśli o sobie, żeby nie rozdawał, tylko niech wyremontują sobie ranczo (na te dom po dziadkach tak mówimy;)), bo kto go za chwile na trzecie piętro wyniesie (mieszkamy w bloku na 3 pietrze, bez windy) Teraz jest spoko, ale za chwile?. A mój brat chciałby jeszcze, bo ma mało... ale to bratowa i teście go buntują, ale to długi temat. Jakoś w tamtym roku w maju czy wcześniej gadał coś brat, a w sumie bratowa że mogliby dom dać im, dobrze nich dadzą nawet i teraz... ale ja wiem, że on rodziców czy Piotrka do siebie na sto procent nie wezmą, nie ma takiej możliwości... i tak z lubym przeprowadziliśmy nie jedną rozmowę i dobrze, ze mam takiego faceta. Ja nic nie musiałam mówić a on sam poczuł, ze to my weźmiemy Piotrka do siebie. Pewnie się zastanawiacie czy się nie boje? Pewnie, że się boje, bo człowiek chciał wygodnego życia, ładny domek, dzieciaczki, ogródek, wyjazdy do zakopanego, ale życie nie tylko na tym polega, w życiu ważniejsze jest jeszcze coś... a mocno wierze, że ten na górze nam pomoże.... więcej już nie napisze, bo mam tyle myśli w głowie, że nie mogę ich poskładać w jedną całość.

14 komentarzy:

  1. To co napisałaś... bardzo mnie wzruszyło..

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie, że Góra pomoże! :) Piękne jest Wasze postanowienie, a Ty masz przewspaniałego faceta... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje wam :) Głupie... ale stresowałam się co mi tu napiszecie :P Nie wiem czemu, przecież zdania bym nie zmieniła :)

      Usuń
  3. Łzy mam w oczach przez Ciebie:) Na pewno sobie dacie radę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje wam wszystkim :) Ale to nic wyjątkowego dla mnie to coś normalnego :)

      Usuń
  4. Masz dobre serce a dziś to rzadkość

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam to co napisałaś i powiem tylko jedno: bez względu na wszystko jesteś cudowną siostrą!

    OdpowiedzUsuń
  6. Gabrysia jest super:) Dzisiaj był 2 dzień i czuję się świetnie!
    Brat D ma porażenie mózgowe i dzisiaj w nocy zastanawiałam się co z nim będzie gdy rodziców zabraknie. Nie wiem. Nie wiem czy będę w stanie zgodzić się na opiekę nad nim. Jest alkoholikiem, pływa w długach i ma wszystko w nosie. Jakoś nie wyobrażam sobie życia z nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trudna decyzja. Chociaz dla mnie oczywista. Stopnie niepełnosprawności są różne i osoby z nimi. Piotrek jest po prostu dobrym człowiekiem. Muchy by nie skrzywdzić. Jest chory nie da się ukryć, nie może zostać sam. Trzeba z nim być ciągle, bo albo napakuje sobie jedzenia, albo nie wiem :P Jest jak duże dziecko, którego oczywiście wszystko przy sobie zrobi. Ja przeglądałam fora różnie na to ludzie patrzą. czytałam o zonie która ma męża lekarza a on brata chorego, nie chce go, nie wie co ma zrobić. Wiesz inaczej jest kiedy ktoś z kimś przebywa na codzien jak ja z Piotrkiem. Piotrek przekona do siebie każdego przysięgam :) To przytulas :) z Lubym znają się koło 8 lat, ale Piotrek go uwielbia. Tylko wyjdę z pokoju juz jeden drugiemu coś, albo się wygłupiają że czasem już im mówię, ze ma być spokój :) Najlepiej jak Piotrek podpuszcza Lubego żeby mi wbił paluchy pod żebra, albo w tyłek klepną wtedy oboje mają radochę że przecież to nie ja :P Kochane chłopaki :)

      Usuń
  7. To prawda! Jesteś cudowną siostrą.
    Ja też bym się nawet nie zastanawiała nad tym czy mój brat mógłby ze mną mieszkać. Jeśli uważasz, że będzie mu z Tobą lepiej niż z kimkolwiek innym z rodzeństwa to jest najważniejsze. Jak on będzie szczęśliwy z Wami to Ty też będziesz najszczęśliwsza pomimo że pewnie też trochę zmęczona :D Cieszę się że taka jesteś! Dla mnie to super optymistyczny i wesoły wpis na blogu! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki jesteś niesamowita! :)

      Usuń
    2. Naprawdę dziękuje Twoja słowa dodały otuchy, że będzie dobrze mimo różnych przeciwności... :)

      Usuń
  8. Jesteś wspaniała a jeszcze wspanialszy (nie obraź się) jest Twój facet. Bo to że Ty kochasz brata to jest prawie oczywistość ale że facet zgadza się opiekować praktycznie obcym mu człowiekiem to jest mega wspaniałe. Jesteście kochani :**

    OdpowiedzUsuń
  9. Jesteście cudowni i już :-) Ja bardzo się obawiam przyszłości - moi rodzice są już wiekowi i to na mnie będą liczyć (druga córka jest mówiąc delikatnie niezbyt chętna, chociaż pielęgniarka... a może właśnie dlatego), a ja sobie po prostu nie wyobrażam... Ale taka postawa jak Twoja daje siłę :-)

    OdpowiedzUsuń