Codzienne życie kobiety szczęśliwej, żony fajnego męża, mamy wcześniaka...
sobota, 21 czerwca 2014
..
Dziwne jest to życie teraz. Człowiek ciągle za czymś goni. Nie ma na nic
kompletnie czasu. Robiliśmy malowanie w moim pokoju. Ogarniamy się z
porządkami, a za trzy tygodnie nasz ślub, jejku jak to możliwe??? Wiele
rzeczy już mamy, ale wydaje mi się, że wielu jeszcze nie mamy. Godziny
pracy nie pozwalają na dojechanie do kwiaciarni, a pasuje już to
załatwić. Garnitur kupiony, w końcu... buty, koszula, krawat jest...
spinki również. Moja sukienka od jakiś dwóch tygodni wisi u mnie w
pokoju, na haku. Krawcowa poleciła nie wsadzać jej do szafy, wyciągnąć z
folii, w której była i ubrać w poszwę od kołdry - bawełnianą. Do 22.06
goście mają potwierdzić przybycie, a na razie tylko kilka osób to
zrobiło i to w sumie Ci co wiedzieliśmy ;). Śmiejemy się bo chyba ludzie
rozumieją to w taki sposób, że jak idą to po co dzwonić, a jest
napisane na zaproszeniu wyraźnie. Księdza mamy ugadanego, organistę i
dziewczynę z nim również. Oprócz Ave Maria zaśpiewa jeszcze "Panie proszę przyjdź" i "Jesteśmy tu..." My chcemy sami powiedzieć przysięgę.. (jeszcze myślimy),
myśleliśmy żeby każde z nas w kościele przeczytało czytanie.. ale
trochę się stresuje, że się przewrócę. Jeżeli my nie przeczytamy to na
pewno drużka, moja siostra, to zrobi. Starościna (moja siostra) na
prezent kupuje nam pralkę. A my chcemy zaszaleć i jeszcze przed ślubem
kupić auto, żeby Luby naszym mógł pojechać do ślubu. Ja mam już
biżuterię zakupioną, dwie pary butów, biustonosz, pończochy x 2. Fryzurę
próbną robię 4 lipca, a makijaż 27 czerwca. Z rzeczy ważniejszych
zostają nam statuetki dla rodziców, trzeba to w końcu zamówić. 5 lipca
ja robię panieński a ukochany kawalerskie. Totalnie nie wierzę, że
zostało tak mało czasu... na obecną chwile nie stresujemy się :)
sobota, 17 maja 2014
Coraz bliżej...
Coraz bliżej godziny zero! Wszystko dzieje się coraz szybciej... ja w siedzę ciągle na allegro w poszukiwaniu tego czego nam jeszcze brakuje. Zaproszenia w drodze (u nas zaprasza się maks 1,5 miesiąca przed), serduszka na podziękowania dla gości zamówione. W planie było zrobienie śpiewników weselnych, ale ciągle brakuje czasu. Ja jestem w trakcie robienia wstążek na alkohol i końca nie widać!! (Pokaże wstążeczki jak będę w domu) Piosenka na pierwszy taniec w sumie wybrana, chociaż zadowolona na 100% nie jestem, bo na you tube brzmi nie ładnie, trochę disco polowo, ale wiem jak nasz zespół to gra więc będzie ładnie :) Myśli nam walcem - noce i dnie, ale Luby ma stres(a) i chyba nic z tego nie będzie, nie mam mu tego za złe, bo i u mnie na pewno stresik by się pojawił :) Mamy tak wiele zrobione, a tyle jeszcze przed nami, boje się, że nie zdążymy... teraz trzeba jechać po garnitur, po buty i biustonosz dla mnie, pewnie kupie pończochy, żeby mieć z głowy... aaaaaaaaa tak mało zostało czasu!!! Kiedy to zleciało :) :) :)
Serduszka dla gości, będą prawdopodobnie kolorowe... jak będzie rodzina 6 osobowa, to każdy dostanie inne.. serduszka mogą być na magnesie :)
Była opcja że aniołki, ale bałam się, że nie będą ładne a takie serca to chyba fajniejsza opcja :)
środa, 7 maja 2014
Wybór nazwiska...
Po kolei załatwiamy wszystko, USC załatwiony 86 zł wpłacone... nazwisko wybrane, Jego... niestety dwa mi w żaden sposób nie pasowało. Zapytałam tylko czy Luby nie chce mojego... a kiedy wpisałam u siebie nowe nazwisko Luby się zaśmiał... tyle razy powtarzałam, że będą dwa albo moje, że Jego nie chce... a On mi na to odpowiadał, że w takim razie ślubu nie będzie... ;) Mnie wczoraj zaczęła ogarniać panika z tym nazwiskiem... jednak szkoda mi swojego całe 25 lat nazywałam się tak a nie inaczej... nawet wyczytałam w internecie, że jeszcze mogę zmienić... Luby się tylko ze mnie śmieje. Dostane przy jego nazwisku i tak naprawdę cieszę się z tego, tylko muszę to przetrawić. U księdza już też byliśmy, obawialiśmy się tej wizyty, bo z naszym proboszczem to różnie bywa, ale było całkiem fajnie... Protokół został spisany, pierwsze zapowiedzi będą wygłoszone w niedziele. Pytanie na protokole mnie w sumie nie zaskoczyły, byłam na to przygotowana... ale znam masę osób, które są tym faktem oburzone, bo jak on się może o to pytać.
Pytania:
Jak długo sie znamy? Na naszą odpowiedz, że 8 lat, zapytał czy to od gimnazjum. Lubego pytał czy jestem jego pierwszą dziewczyną, mnie czy Luby to mój pierwszy.
Pytał od kiedy myślimy o ślubie, czy zaręczyny były, a pytaniami dodatkowymi było czy sama wybierałam pierścionek, mówie że to była niespodzianka, na co proboszcz "o to super, to fajnie" czy rodzice akceptują, czy mam dobry kontakt z teściową, czy Luby się dogaduje z teściami, czy jako kobieta i mężczyzna jesteśmy zdrowi, czy jesteśmy wobec siebie szczerzy, czy nie mamy niezałatwionych spraw finansowych (ukrytych kredytów), czy były w rodzinie choroby psychiczne, czy my nie leczymy się psychicznie, czy się modlimy... czy paciorek mówimy:P, czy potrafimy ze sobą rozmawiać na każdy temat, ksiądz pytał się Lubego 'a jak u Ciebie jest z z alkoholem, pijesz? czy kiedyś się upiłeś?' na co Luby szczerze, że czasem pije, ale rzadko się zdarza ja wtrąciłam że teraz to rano się wstaje do pracy to i po co, a na pytanie czy był kiedyś pijany odpowiedział, ze się zdarzyło, więc dodał pytanie i jak się zachowujesz, na co ja ze śmiechem, ze spokojny jest. Pytał czy umiem gotować, gdy Luby potrafi gdzie będziemy mieszkać (ale to pytania dodatkowe z ciekawości pewnie), pytał czy chcemy przyjąć dzieci i ile ich chcemy mieć. Pytał czy nikt nas do ślubu nie przymusza, na nasze zgodne nie, dodał i nic? na co my się roześmialiśmy.
Na koniec dodał, że Luby to dobry jest, jako uczeń dobry fajny chłopak i że ja też. Dodał że myśli, że będziemy dobrym małżeństwem tylko żebyśmy się dogadywali itp itd
Spotkanie było naprawdę całkiem w porządku, mimo że troszkę stresik był, co nasz kochany proboszcz wymyśli, ale ogólnie było całkiem ok. Dostaliśmy kartki do spowiedzi pierwsza mamy odbyć w tym tygodniu, a kolejną w czwartek przed ślubem. Dobrze się składa, bo w niedziele Lubego chrześnica idzie do komunii więc do spowiedzi tak czy siak pasowałoby iść.
Ja w międzyczasie robię wstążki na alkohol brokatowe, niedługo zaproszenia przyjdą to będziemy mieć zajęcie... ;) Ogólnie to jesteśmy w szoku, że tylko dwa miesiące do ślubu!!!
Pytania:
Jak długo sie znamy? Na naszą odpowiedz, że 8 lat, zapytał czy to od gimnazjum. Lubego pytał czy jestem jego pierwszą dziewczyną, mnie czy Luby to mój pierwszy.
Pytał od kiedy myślimy o ślubie, czy zaręczyny były, a pytaniami dodatkowymi było czy sama wybierałam pierścionek, mówie że to była niespodzianka, na co proboszcz "o to super, to fajnie" czy rodzice akceptują, czy mam dobry kontakt z teściową, czy Luby się dogaduje z teściami, czy jako kobieta i mężczyzna jesteśmy zdrowi, czy jesteśmy wobec siebie szczerzy, czy nie mamy niezałatwionych spraw finansowych (ukrytych kredytów), czy były w rodzinie choroby psychiczne, czy my nie leczymy się psychicznie, czy się modlimy... czy paciorek mówimy:P, czy potrafimy ze sobą rozmawiać na każdy temat, ksiądz pytał się Lubego 'a jak u Ciebie jest z z alkoholem, pijesz? czy kiedyś się upiłeś?' na co Luby szczerze, że czasem pije, ale rzadko się zdarza ja wtrąciłam że teraz to rano się wstaje do pracy to i po co, a na pytanie czy był kiedyś pijany odpowiedział, ze się zdarzyło, więc dodał pytanie i jak się zachowujesz, na co ja ze śmiechem, ze spokojny jest. Pytał czy umiem gotować, gdy Luby potrafi gdzie będziemy mieszkać (ale to pytania dodatkowe z ciekawości pewnie), pytał czy chcemy przyjąć dzieci i ile ich chcemy mieć. Pytał czy nikt nas do ślubu nie przymusza, na nasze zgodne nie, dodał i nic? na co my się roześmialiśmy.
Na koniec dodał, że Luby to dobry jest, jako uczeń dobry fajny chłopak i że ja też. Dodał że myśli, że będziemy dobrym małżeństwem tylko żebyśmy się dogadywali itp itd
Spotkanie było naprawdę całkiem w porządku, mimo że troszkę stresik był, co nasz kochany proboszcz wymyśli, ale ogólnie było całkiem ok. Dostaliśmy kartki do spowiedzi pierwsza mamy odbyć w tym tygodniu, a kolejną w czwartek przed ślubem. Dobrze się składa, bo w niedziele Lubego chrześnica idzie do komunii więc do spowiedzi tak czy siak pasowałoby iść.
Ja w międzyczasie robię wstążki na alkohol brokatowe, niedługo zaproszenia przyjdą to będziemy mieć zajęcie... ;) Ogólnie to jesteśmy w szoku, że tylko dwa miesiące do ślubu!!!
czwartek, 24 kwietnia 2014
....
To wcale nie było jakieś super ekstra święta... prawie każdy wie, że te święta są zadumą, większość czasy spędzam JA w kościele od czwartku do poniedziałku... a jeszcze na szybko trzeba zrobić to to to tamto... Luby w czwartek przyjechał, z super niespodzianką ze sobą. Na szybko jakieś zakupy. biedaczysko butów nie miał, w sobotę znowu coś gdzieś a na 18 do kościoła. Nie było czasu poleżeć, poprzytulać się, bo wiadomo jak to przed świętami mały rozgardiasz się robi.. za to już w piątek wieczorem po Drodze Krzyżowej zdążyliśmy się posprzeczać o godzinie 23 i cuuudowny czar z powrotu prysł na amen :P W sobotę rano nie miałam wyjścia musiałam z Nim jechać po buty, stwierdził że sam nie pojedzie. No ok... wszystko prawie cacy, ale mu mówię że go uduszę i tu jest szara rzeczywistość i jego żonka przyszła i teraz się musi ze mną dogadywać i męczyć więc niech nie podskakuje :D W niedziele znowu mała nie wiem ani awantura, ani sprzeczka... jak umówiliśmy się na coś to On zmienia plany... ciężko się z Nim szło dogadać. Biedaczek chyba jeszcze nie ogarną się po podroży... nie wiedział co ma ze sobą począć :P Wczoraj to samo więc:
Ja: Ja już mam dość tego Twojego zachowania gamoniu
On: Oj no... jeszcze nie mogę dojść do siebie
Ja: yhy
On: To kiedy idziemy do urzędu (załatwiać papiery ślubne)
Ja: Ja nie idę do żadnej gminy! (foch)
On: Ej jak no co Ty??? będziesz L (nazwisko Lubego)
Ja: ooo teraz juz na pewno nie będę, jeszcze miałam moment zachwiania.. ale zdanie zmieniłam o!
On: Wy kobiety.... no Ty nie wiesz że kto się czubi ten się lubi??
Ja: ??????? o_O
On: No co?? To się kłóci ten się potem fajnie goooodzi.... :D Przecież nie możesz narzekać co ???? ;)
Ta faceci, tylko o jednym :P
A no nie mogę ;) a postanowienie narzeczeńskie znowu trafił szlag..... ups :P
Mówię mu że go uduszę zrobię z Niego zupę, albo dam na pożarcie kotom które latają całymi stadami naokoło bloków... i taki mieliśmy cuuudowny czas powrotów... ;)
Ja: Ja już mam dość tego Twojego zachowania gamoniu
On: Oj no... jeszcze nie mogę dojść do siebie
Ja: yhy
On: To kiedy idziemy do urzędu (załatwiać papiery ślubne)
Ja: Ja nie idę do żadnej gminy! (foch)
On: Ej jak no co Ty??? będziesz L (nazwisko Lubego)
Ja: ooo teraz juz na pewno nie będę, jeszcze miałam moment zachwiania.. ale zdanie zmieniłam o!
On: Wy kobiety.... no Ty nie wiesz że kto się czubi ten się lubi??
Ja: ??????? o_O
On: No co?? To się kłóci ten się potem fajnie goooodzi.... :D Przecież nie możesz narzekać co ???? ;)
Ta faceci, tylko o jednym :P
A no nie mogę ;) a postanowienie narzeczeńskie znowu trafił szlag..... ups :P
Mówię mu że go uduszę zrobię z Niego zupę, albo dam na pożarcie kotom które latają całymi stadami naokoło bloków... i taki mieliśmy cuuudowny czas powrotów... ;)
czwartek, 17 kwietnia 2014
aaaaaaaaaaa :D
Wrócił, wrócił!! Za piętnaście szósta, dostaje telefon "Co robisz ile mam stać pod tymi drzwiami??" Ja zaspanym głosem "Że co? Gdzie jesteś?" On: "No pod drzwiami stoję" Ja: "Poważnie??? to już" Ale się cieszę, zdążyliśmy tylko wypić kawę razem, bo ja do pracy, ale jutro woooolne.. Mina Piotrusia była bezcenna, zawsze wstaje o 6 rano do szkoły, ale dziś z racji prawie świąt miał wyjazd o 7, wiec tata go zbudził trochę później, tylko zapowiedziałam żeby nic nie mówił że Ukochany jest. Piotrek strzelił minę jakby zobaczył ducha.... to było słodkie :) Tulił się do Niego niesamowicie. Ja zostałam odwieziona do pracy, jutro o dziwo i dzięki Bogu mam wolne, oby się nic nie zmieniło... więc na spokojnie porobimy jakieś zakupy ubraniowe itp :) Micha mi się cieszy... ale się Luby stęsknił oj widać, widać....
niedziela, 6 kwietnia 2014
2019
Ale ze mnie gapa! Nie pochwaliłam się... a to mimo wszystko ważne wydarzenie, bardzo ważne... :) Bo w mojej okolicy znaleźć pracę, utrzymać ją, mieć umowę i prace na miejscu to nie lada sztuka. Tak więc 31 marca skończyła mi się umowa i dostałam nową na 5 lat, do 2019 roku. Moja mina była bezcenna, nie wiedziałam jak się mam zachować. Jeszcze czeka mnie rozmowa z szefem na temat podwyżki, ale wyjechał w piątek z rana do Warszawy, wiec ja rządziłam przez te dni... już kilka razy zostawałam sama, więc aż takiego wrażenia na mnie to nie zrobił. Przyznam że było spokojnie, Panowie szybko zabrali się do pracy, więc nie było tak źle. Reakcja Lubego była ciekawa, "o ja pier... o ja, kur... to ja teraz nie pracuje tylko leże pachnę i obiadki gotuje??"
Kochane wiele z was jest już po ślubie, weselu i po tej całej gorączce, bardzo was proszę o napisanie w komentarzu swojego weselnego menu, z przystawkami, gorącymi daniami, sałatkami, deserem - szukamy inspiracji :)
Byle do świąt i będziemy razem.. bo daje nam popalić odległość i tęsknota... a teraz czuje że będzie się ciągnęło okropnie....
Kochane wiele z was jest już po ślubie, weselu i po tej całej gorączce, bardzo was proszę o napisanie w komentarzu swojego weselnego menu, z przystawkami, gorącymi daniami, sałatkami, deserem - szukamy inspiracji :)
Byle do świąt i będziemy razem.. bo daje nam popalić odległość i tęsknota... a teraz czuje że będzie się ciągnęło okropnie....
sobota, 22 marca 2014
Wybieram Ciebie...
Skrót
Znowu zostałam sama. W środę odwiozłam Lubego na busa.
Przyjechał 8 marca robiąc mi wielką niespodziankę, spodziewałam się go koło 17 - 18, a był u mnie już o 13, a ja musiałam być w pracy do 14, przeczuwałam coś... więc wyobraźcie sobie co ja w pracy przeżywałam?? kiedy czułam, ze On robi mnie w balona i jest bardzo blisko.
Miałam 3 dni urlopu, uwierzycie???? to znaczy 4 ;), W poniedziałek musiałam iść do pracy, wtorek, środa, czwartek urlop, piątek do pracy i sobota znowu wolne.
Załatwialiśmy maaaaase spraw związanych ze ślubem, ciągle w biegu.. w sklepach, marketach, hurtowniach... nie zdążyliśmy się tak naprawdę ponudzić...
Zamówiliśmy obrączki!!!! Szkoda tylko, że ja sama będę musiała je odebrać... będą 6mm szerokości, w środku żółte złoto, a po bokach bardzo cieniutkie paseczki białego złota, będą błyszczące, wzór był w środku matowy, ale nam się takie nie podobały... Ciężko nam było się zdecydować na grawer, masa opcji w tym "Z miłości... i wielkiej odwagi" "Odtąd jedno, choć nadal dwoje" "Na dobre i na złe" podzielone na dwie obrączki oczywiście, ale nikt nie chciał być "i na złe". Kobieta już nas nawet pospieszała.. Luby zdecydował się niby na cytat JP II Odtąd jedno..., ja niby na to na dobre i na złe, ale coś mi nie pasowało, pisze mu o tym, że to tak samo z sukienką ukłucie serca musi być z wyborem obrączek to samo...az w końcu u mnie olśnienie...
Kiedy ja napisałam że chce "Wybieram Ciebie" On dokładnie w tym samym momencie napisałam, że jednak chce "I ślubuje Ci..." I tak po trudach mamy mieć takie grawery, + K&J 12.07.2014r Teraz czekam z niecierpliwością, jak to wszystko wyjdzie, mam nadzieje, że będzie ładnie... :)
Byłam u krawcowej, wybrałam koronki do sukienki, wczoraj nawet przelałam jej pieniądze za tkaniny, żeby spokojnie już kupiła i była pewna że chce żeby mi szyła suknie...
Niektóre z was męczyłam żeby napisały coś o orbitreku i zakupiliśmy przez internet, na moje nieszczęście trzeba go skręcać i stoi w pudełku, jest ciężki jak cholera i masywny.... miało być max za 500 zł, ale jak Luby zaczął czytać, orientować się, pytać to wyszło że kupiliśmy za1300 :|
Śmialiśmy się, że pieniędzy dużo poszło, ale to te wirtualne bo kartą się płaciło, albo z konta na konto więc się tego aż tak nie odczuwa... kasa z Niemiec leży u mnie, oddał wszystko haha,nie ruszamy tego, spokojnie niech sobie poleży na lepsze czasy...taa chyba gorsze ;)
Zakupiliśmy już drobnostki jak poduszkę na obrączki, tablice rejestracyjne, tuby strzelające z płatkami róż białymi i kremowym, naklejki na buty, plakaty na przywitanie gości. Będę robić brokatowe kokardki na wódkę, wiec ostre poszukiwania były wstążki zielonej, nie było nic, więc w końcu zamówiliśmy przez internet, kupiłam ozdobny papier i się napisze karteczki na alkohol, dopnie się to do kokardek :)
Lista gości zostaje dopinana, wydzwaniamy do księży żeby poinformować kiedy jest nasz ślub, (mam kuzyna księdza, u Lubego też jest ksiądz), Luby wydzwaniał do chrzestnej matki mieszka w Warszawie, więc pasowało ją jednak dużo wcześniej poinformować. Teraz będziemy wybierać zaproszenia, zaznaczam, że żadna nas nie zachwyciło, ale w końcu trzeba będzie zamówić. Musimy się wziąć za zamówienie w końcu aniołków na podziękowanie dla gości, tylko czy to nie za szybko? na pewno trzeba się zając również podziękowaniami dla rodziców...
Starości czy Starostowie?? zostali poinformowani z mojej strony:
Aneta Andrzej (siostra moja + szwagier), ze strony Lubego: Wiolka Andrzej (bratowa i brat)
Drużki i drużbowie:
Anka i Maciek (moja siostra i szwagier przyszły),
Angelika i Daras (Lubego siostra i szwagier przyszły)
Świadkami będą prawdopodobnie Andrzej (brat Lubego), Aneta (moja siostra)
Wydatki:
Obrączki 1880 zł (zaliczka 400zł)
Tkaniny 900 zł
Orbitrek 1300 zł
Około 120 zł stracone w hurtowni ślubnej
Nie jest wesoło bez Lubego, jemu nie chce się tam siedzieć, a ja nie chce żeby on tam był... ale byle do świąt... szczerze? za pierwszym razem jakoś łatwiej było, teraz człowiek już wie co i jak i nie jest wesoło.. ale jak pierwszy tydzień minie to się może jakoś przyzwyczaimy...
Znowu zostałam sama. W środę odwiozłam Lubego na busa.
Przyjechał 8 marca robiąc mi wielką niespodziankę, spodziewałam się go koło 17 - 18, a był u mnie już o 13, a ja musiałam być w pracy do 14, przeczuwałam coś... więc wyobraźcie sobie co ja w pracy przeżywałam?? kiedy czułam, ze On robi mnie w balona i jest bardzo blisko.
Miałam 3 dni urlopu, uwierzycie???? to znaczy 4 ;), W poniedziałek musiałam iść do pracy, wtorek, środa, czwartek urlop, piątek do pracy i sobota znowu wolne.
Załatwialiśmy maaaaase spraw związanych ze ślubem, ciągle w biegu.. w sklepach, marketach, hurtowniach... nie zdążyliśmy się tak naprawdę ponudzić...
Zamówiliśmy obrączki!!!! Szkoda tylko, że ja sama będę musiała je odebrać... będą 6mm szerokości, w środku żółte złoto, a po bokach bardzo cieniutkie paseczki białego złota, będą błyszczące, wzór był w środku matowy, ale nam się takie nie podobały... Ciężko nam było się zdecydować na grawer, masa opcji w tym "Z miłości... i wielkiej odwagi" "Odtąd jedno, choć nadal dwoje" "Na dobre i na złe" podzielone na dwie obrączki oczywiście, ale nikt nie chciał być "i na złe". Kobieta już nas nawet pospieszała.. Luby zdecydował się niby na cytat JP II Odtąd jedno..., ja niby na to na dobre i na złe, ale coś mi nie pasowało, pisze mu o tym, że to tak samo z sukienką ukłucie serca musi być z wyborem obrączek to samo...az w końcu u mnie olśnienie...
Na wspólną radość,
na chleb powszedni,
na poranne otarcie oczu
w blasku słonecznym,
na nieustające sobą zdziwienie,
na gniew, krzywdę i przebaczenie
wybieram Ciebie.
na chleb powszedni,
na poranne otarcie oczu
w blasku słonecznym,
na nieustające sobą zdziwienie,
na gniew, krzywdę i przebaczenie
wybieram Ciebie.
Kiedy ja napisałam że chce "Wybieram Ciebie" On dokładnie w tym samym momencie napisałam, że jednak chce "I ślubuje Ci..." I tak po trudach mamy mieć takie grawery, + K&J 12.07.2014r Teraz czekam z niecierpliwością, jak to wszystko wyjdzie, mam nadzieje, że będzie ładnie... :)
Byłam u krawcowej, wybrałam koronki do sukienki, wczoraj nawet przelałam jej pieniądze za tkaniny, żeby spokojnie już kupiła i była pewna że chce żeby mi szyła suknie...
Niektóre z was męczyłam żeby napisały coś o orbitreku i zakupiliśmy przez internet, na moje nieszczęście trzeba go skręcać i stoi w pudełku, jest ciężki jak cholera i masywny.... miało być max za 500 zł, ale jak Luby zaczął czytać, orientować się, pytać to wyszło że kupiliśmy za1300 :|
Śmialiśmy się, że pieniędzy dużo poszło, ale to te wirtualne bo kartą się płaciło, albo z konta na konto więc się tego aż tak nie odczuwa... kasa z Niemiec leży u mnie, oddał wszystko haha,nie ruszamy tego, spokojnie niech sobie poleży na lepsze czasy...taa chyba gorsze ;)
Zakupiliśmy już drobnostki jak poduszkę na obrączki, tablice rejestracyjne, tuby strzelające z płatkami róż białymi i kremowym, naklejki na buty, plakaty na przywitanie gości. Będę robić brokatowe kokardki na wódkę, wiec ostre poszukiwania były wstążki zielonej, nie było nic, więc w końcu zamówiliśmy przez internet, kupiłam ozdobny papier i się napisze karteczki na alkohol, dopnie się to do kokardek :)
Lista gości zostaje dopinana, wydzwaniamy do księży żeby poinformować kiedy jest nasz ślub, (mam kuzyna księdza, u Lubego też jest ksiądz), Luby wydzwaniał do chrzestnej matki mieszka w Warszawie, więc pasowało ją jednak dużo wcześniej poinformować. Teraz będziemy wybierać zaproszenia, zaznaczam, że żadna nas nie zachwyciło, ale w końcu trzeba będzie zamówić. Musimy się wziąć za zamówienie w końcu aniołków na podziękowanie dla gości, tylko czy to nie za szybko? na pewno trzeba się zając również podziękowaniami dla rodziców...
Starości czy Starostowie?? zostali poinformowani z mojej strony:
Aneta Andrzej (siostra moja + szwagier), ze strony Lubego: Wiolka Andrzej (bratowa i brat)
Drużki i drużbowie:
Anka i Maciek (moja siostra i szwagier przyszły),
Angelika i Daras (Lubego siostra i szwagier przyszły)
Świadkami będą prawdopodobnie Andrzej (brat Lubego), Aneta (moja siostra)
Wydatki:
Obrączki 1880 zł (zaliczka 400zł)
Tkaniny 900 zł
Orbitrek 1300 zł
Około 120 zł stracone w hurtowni ślubnej
Nie jest wesoło bez Lubego, jemu nie chce się tam siedzieć, a ja nie chce żeby on tam był... ale byle do świąt... szczerze? za pierwszym razem jakoś łatwiej było, teraz człowiek już wie co i jak i nie jest wesoło.. ale jak pierwszy tydzień minie to się może jakoś przyzwyczaimy...
Subskrybuj:
Posty (Atom)